< = zurück | = > Monographie [1/5] (Gesamtübersicht)

Blaue Links führen zu den vollständig fertig übersetzten html-Versionen der betreffenen Seite bzw. des jeweilig angegebenen Punktes auf dieser Seite, lila zu Seiten, deren Startseiten (sowie Einleitungen und Inhaltsverzeichnisse zumindest) bereits eingerichtet sind, grau bedeutet, dass noch keine Datei vorhanden ist.)

/Bemerkungen in dieser Farbe und zwischen zwei / stammen von der Betreiberin der deutschen Spiegelseite und Übersetzerin/

Copyright Dr. Ing. Jan Pająk

X. Zusammenfassung

Żyjemy w prawdopodobnie najbardziej przełomowych czasach w jakich komukolwiek żyć przychodziło. Planeta Ziemia zwolna zamienia się śmietnik, jej klimat traci stabilność, zasoby naturalne są na wyczerpaniu, nasza żywność staje się trująca i smakuje jak drewno, nasze bakterie uodporniły się na antybiotyki, nowe zabójcze wirusy zalewają rasę ludzką, nasze otoczenie coraz trudniej odróżnić od obozu koncentracyjnego, ludzie coraz bardziej boją się wyjść ze swoich domów, nasza cywilizacja stopniowo ulega rozkładowi moralnemu, ludzie zwolna przeobrażają się w bezmyślne zwierzęta, władza i pieniądze zaczynają być cenione bardziej niż moralność i poważanie, niemal nikt już nie pamięta czym jest uczucie szczęścia i bezpieczeństwa, itp. itd. Na przekór jednak tego wszystkiego, przywódcy i naukowcy ciągle nam wmawiają że maszerujemy ku lepszej przyszłości. Jeśli jednak zapytamy kogoś, czy potrafi nazwać choćby jedną rzecz jaka znacząco poprawiła jakość jego życia w przeciągu ostatnich 10 lat, nikt nie potrafi wskazać takiego czegoś bez długiego zastanawiania się. Być może nadszedł już czas abyśmy zbudzili się z tego koszmaru. Niniejsza monografii bije wszakże na alarm. Jako cywilizacja już dawno zabłądziliśmy, zaś obecnie stoimy na krawędzi przepaści. Nie wolno nam biernie czekać aż przyjdzie nieuchronne i zaczniemy spadać, bowiem wówczas będzie zbyt późno na ratunek. Działanie musimy więc zacząć od zaraz i to od siebie samego. Najpierw musimy u siebie wyplenić wszelkie przejawy ”filozofii pasożytnictwa”, zaś potem będziemy mogli przejawy te tępić i w naszym otoczeniu. Ciągle jeszcze jest czas aby przywrócić życie na Ziemi do warunków troszczenia się, miłości i panującego wszędzie szczęścia. Klucz zaś do tego wszystkiego tkwi w badaniach zaprezentowanych tutaj - niniejsza monografia oddała więc ten klucz w nasze ręce. Kolejne tomy tej monografii wybrały się z nami w podróż otwierania oczu. Ujawniły więc nam one przykładowo, że wszystko co politycy i naukowcy nam wmawiają na temat naszego rzekomego zaawansowania, jest zwykłym stekiem bzdur. Wszakże w najważniejszym z obszarów naszego życia, tj. obszarze moralnym, jesteśmy dzisiaj nawet bardziej prymitywni, niż współziomkowie Archimedesa byli w obszarze praw fizycznych. Oni przecież wiedzieli już istnieniu praw fizycznych, wykorzystywali je w swoim życiu, posiadali zdefiniowane podstawowe pojęcia fizyczne, potrafili też już budować proste maszyny i okręty. Natomiast my dzisiaj w swej większości ciągle nie mamy pojęcia, że prawa moralne istnieją, ciągle nie wiemy czy wierzyć religii która stwierdza że Bóg istnieje - czy też oficjalnej nauce która twierdzi że Boga nie ma, ciągle też w swojej większości nie tylko że nie potrafimy mierzyć żadnego z podstawowych pojęć moralnych, takich jak inteligencja, energia moralna, motywacje, uczucie, odpowiedzialność, ale nawet nie bardzo wiemy jak pojęcia te definiować i co dokładnie one oznaczają. Niniejsza monografia stara się wprowadzić pierwsze zasady i porządek w nasze chaotyczne życie moralne i duchowe. Wprowadza więc ona do naszego życia naukowe zrozumienie moralności i duchowości, oraz wyjaśnia pojęcie ”wszechświatowego intelektu” który za nimi się kryje. Definiuje też w sposób ścisły podstawowe wielkości moralne oraz wskazuje jak można je mierzyć i obliczać. W ten sposób zaczyna budować zręby naukowej wiedzy na tematy moralne i duchowe, jakie z czasem pozwolą nam przejąć kontrolę nad tym co najistotniejsze w ludzkim życiu. Dzięki tej wiedzy, już obecnie jesteśmy w stanie zacząć prowadzić swoje życie codzienne w wysoce moralny sposób jakie buduje i wznosi. Jesteśmy też już w stanie naukowo rozwijać u siebie wszelkie pożądane wielkości, takie jak inteligencja, energia moralna, moc moralna, odpowiedzialność, itp. Nareszcie możemy też zacząć wychowywać następne pokolenia w zrozumieniu jakie wielkości w życiu są najistotniejsze, oraz jak je rozwijać lub osiągać. Wszakże przykładowo bez wiedzy co to takiego inteligencja, motywacje, odpowiedzialność, czy energia moralna, które to pojęcia zdefiniował nam dopiero opisywany w tej monografii totalizm, poprzednio nie byliśmy w stanie pracować efektywnie nad ich rozwojem u siebie czy u swoich dzieci. Teraz zaś każde z nich opisane jest dokładnie przez mechanikę totaliztyczną. Mechanika ta także wskazuje od jakich wielkości ono zależy oraz jak je budować u siebie samego i u swoich dzieci. Monografia ta klarownie nam wykazuje, że w swoim życiu mamy tylko dwie drogi do wyboru, tj. pasożytniczą lub totaliztyczną. Droga pasożytnicza jest ogromnie oszukańcza, bowiem zwodniczo kusi ona do siebie obietnicami łatwego i leniwego życia pełnego przyjemności, jednak faktycznie dostarcza koszmarne życie jakie pełne jest cierpień, ucisku, poniżenia, itp., zaś na końcu jakiego zawsze czeka samozagłada. Z kolei droga totaliztyczna jest prawdomówna i klarowna: wprawdzie ostrzega ona że trzeba na niej nieustannie pracować i się udoskonalać, jednak jednocześnie obficie rozdziela ona najróżniejsze nagrody dla tych którzy nią podążają. Jeśli więc wybierzemy życie zgodne z oszukańczym pasożytnictwem, wówczas nawet jeśli wierzyć będziemy, że życie to stanie się łatwiejsze i opływające w wygody, faktycznie będzie ono jednym pasmem coraz większego koszmaru, kłopotów, zboczeń i upadku. Smak owego koszmaru mamy zresztą w ustach już dzisiaj, kiedy kłamstwo staje się oficjalną prawdą, zaś niemoralność - oficjalną postawą. Ciekawe czy czytelnik odnotował, że w miarę jak pasożytnictwo coraz bardziej opanowuje naszą planetę, życie nawet tych ludzi którzy uprawiają ową filozofię staje się coraz bardziej mizerne, zaś ich doświadczenia coraz bardziej koszmarne. W miarę szerzenia się pasożytnictwa, również i losy wszystkich innych ludzi na Ziemi stają się coraz bardziej niepewne, ich jutro coraz wątpliwsze i bardziej wypełnione troskami, zaś ich perspektywy na przyszłość coraz bardziej ponure. Jeśli jednak zdecydujemy się wybrać postępowanie zgodne z wskazaniami totalizmu, wówczas czeka nas życie pełne wysiłku i pracy, jednak zapełnione szczęściem, samospełnieniem, poczuciem własnej wartości i ważności tego co się czyni, szacunkiem innych, oraz wszelkimi tymi nagrodami jakie wszechświatowy intelekt (Bóg) przewidział za postępowanie zgodne z jego prawami. Niniejsza monografia wyraźnie nam też ujawniła, że wokół nas nieustannie toczy się niewidzialna bitwa o prawdę, moralność, człowieczeństwo, wolność, niezależność, szczęście, oraz o lepsze jutro dla całej ludzkości. Coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę z istnienia owej bitwy i stawać po jedynej właściwej stronie po jakiej mieszkańcy planety Ziemia mają obowiązek stawać - tj. po stronie ludzkości, moralności, prawdy i wszechświatowgo intelektu. Ciągle jednak istnieją ogromne rzesze tych, którzy nie zbudzili się z oślepiającego ich obłędu i popierają wrogą stronę albo pasywnie - poprzez nieczynienie niczego, albo nawet aktywnie - poprzez wysługiwanie się wrogowi. Tymi ludźmi chciałbym potrząsnąć i zakrzyknąć im do ucha: człowieku, przejrzyj na oczy! Jakże możesz być aż tak ślepy i aż tak głupi, aby nie być w stanie odnotować co wokoło ciebie się dzieje! Czy chcesz aby także i twoje dzieci podzieliły coraz bardziej ponury los jaki jest naszym udziałem! Nie wolno siedzieć bezczynnie kiedy twój dom gnije. Zbierz się do kupy i podejmij z nami wymiatanie. Wszakże aby poczuć się szczęśliwym najpierw musisz zamieszkać w czystym domu wolnym od zgnilizny moralnej. Powstanie każdego opracowania zawsze można by przyrównywać do okrzyku osoby która usiadła na kolcu. Najpierw bowiem ktoś musi doznać potężnego szoku bólowego, a dopiero potem szok ten mobilizuje go do pisania. Oczywiście, dla najróżniejszych opracowań, owym "kolcem" który pobudził do ich napisania były odmienne rzeczy. Jednym razem mógł to być ból obcowania z despotycznym szefem lub opresyjną instytucją, innym razem - niesprawiedliwość społeczna lub życie w pasożytniczym kraju, jeszcze innym razem - przykre doświadczenia osobiste, niespełniona miłość, ból rozstania, brak pieniędzy, itp. W moim przypadku, "kolcem" jaki niemal bez przerwy wbijał mi się w moją tylną część, kiedykolwiek tylko zechciałem sobie gdzieś cicho przysiąść na chwilę, pobudzając mnie do szybkiego ukończenia tej monografii, była niemoralność jaka nas otacza. Niezależnie od "kolca" który pobudza do działania, każde opracowanie wymaga też faktów które składają się na jego treść. W moim przypadku, tych najbardziej istotnych faktów dostarczyli mi liczni anonimowi ludzie, którzy żyją cicho i skromnie w naszym społeczeństwie - zwykle nie doceniani przez swoje otoczenie, chociaż ich życie jest wzorcem i ilustracją moralnego postępowania. Nawet jeśli ludzi tych liczebnie nie pozostało już wiele, ich wpływ na otoczenie jest tak ogromny, że są jak źródła światła które rozświetlają ogarniające nas ciemności. To tylko dzięki możliwości obserwowania owych prawych i moralnych ludzi, mogłem stopniowo wypracować treść tej monografii. Chwała im, że ciągle istnieją, oraz że potrafią skutecznie opierać się naporowi zła i zgnilizny jakie ich otacza. Wieczyste prawdy jakie uświadamiali i ilustrowali oni swoimi zasadami i zachowaniem, były dla mnie jak moralne klejnoty którymi się ze mną dzielili, abym za pośrednictwem niniejszej monografii mógł teraz klejnoty te zaoferować innym. Nasz los jest jak ów młodych orłów. Muszą one kiedyś uniezależnić się od swoich drapieżnych rodziców i wziąść na siebie samych odpowiedzialność za wyniki swoich lotów. Pomału też staje się oczywiste, że również nasza cywilizacja, jeśli chce przeżyć, musi szybko się uniezależnić od swych pasożytniczych przywódców. Musi też zacząć istnieć niezależnym życiem. Jeśli zdołamy się wymknąć ponuremu losowi jaki gotują nam nasi niedoskonali politycy i finansiści, czas tego uniezależniania się być może nadejdzie już niedługo. Szczególnie mnie tutaj boli i rozczarowywuje rezerwa oraz bierność Polski i znaczącej większości moich rodaków. Wszakże reprezentują oni kraj w którym urządzenia i idee opisywane w tej monografii się zrodziły. Znane są one tam też już od najdłuższego czasu. Nic urządzeniom tym i ideom nie pomogły nieustanne apele do rodaków o pomoc. Nie pomogły też zauważalne przez każdego ogromne wysiłki, nakłady i niebezpieczeństwa jakie ja sam biorę na swoje barki w walce z przeciwnościami. Przez wszystkie te lata nie udało się opublikować w Polsce oficjalnie nawet jednej mojej monografii. Nie dało się również rozpocząć oficjalnej budowy nawet jednego mojego urządzenia. Na przekór też całych tych moich nakładów na badania i na walkę, jak dotychczas relatywnie niewielu dołączyło do szeregów zwolenników tego co tutaj opisane. Jeśli też przeglądnie się w Polsce jakieś oficjalne wydawnictwa, niemal niemożliwe jest znalezienie tam jakichkolwiek powołań na wymowne wyniki moich badań i wysiłków. Z lektury tych opracowań możnaby wręcz odnieść wrażenie, że ani ja ani wyniki moich badań wogóle nie istnieją. A aby ruszyć tą sprawę z miejsca potrzebne przecież jest tak niewiele. Po prostu odrobina przekonania, promocji, oraz dobrej organizacji. Na szczęście bierność, obojętność i brak wiary w odniesieniu do zaprezentowanych w tej monografii wyników badań nie jest cechą wszystkich Polaków. Wszakże to właśnie z grona Polaków wywodzą się najzagorzalsi zwolennicy moich teorii. Niestety, osoby te są w stanie działać tylko nieoficjalnie. Niestety też, ciągle stanowią one tylko bardzo nieliczny fragment naszego społeczeństwa. Tym skromnym i pracującym bez rozgłosu osobom, niniejszym chciałbym gorąco podziękować za ich wkład do naszego wspólnego dzieła i zachętę aby kontynuowali swoje szlachetne wysiłki. Zapewne nie jest przypadkiem, że wszystko to co niniejsza monografia ujawnia, faktycznie zaczęło się od Polski, chociaż potem wcale już to nie mogło zostać wypracowane w Polsce. Wszakże Polska akumuluje w sobie szczególny moralny potencjał. Jest ona wszakże jednym z nielicznych przemysłowo rozwiniętych krajów Europy, który nigdy nie posiadał kolonii. Nie jest więc winna czyjegoś eksploatowania. Nie zgromadziła też w sobie karmy kolonialnej którą musiałby teraz spłacać. Jeśli też się dokładniej zastanowić, to Polska zawsze była i ciągle jest najbardziej "totaliztycznym" krajem świata. Wszakże to w Polsce panowała demokracja gdy u innych szlały reżymy. Wszakże to u nas zawsze zaczynały się wszelkie odnowy, reformacje i ruchy wyzwoleńcze. Wszakże to Polacy zawsze bezinteresownie walczyli z opresją. Wszakże to u nas wartości moralne znajdowały ponadczasową ostoję. Wszakże też niemal jedynie w Polsce, faktycznie każdy jest równy każdemu. Ci zaś z majątkiem i urodzeniem, klękają z resztą w tym samym kościele. Istnieją też i stare przepowiednie, które wprost wskazują na nasz kraj, jako na miejsce gdzie zainicjowane zostanie wyzwalanie ludzkosci ze szponów zła. Jeden ich przykład przysłała mi Pani Zofia Przepiórka (Małe Stawiska 10, 83-431 Stary Bukowiec, woj. gdańskie) - cytuję z jej listu datowanego 23/9/98: "'To z Polski wyjdzie ISKRA która przygotuje świat na moje przyjście' zapowiedział Jezus przez bł. Faustynę Kowalską i tą samą informację przekazał również za pomocą obrazu namalowanego według wizji tej zakonnicy". Ta sama przepowiednia jest też powtórzona na stronie 29 książki [1X] pióra Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, "Dieta Optymalna", wydanie drugie, Prasa Śląska, Katowice 1997 rok. Cytuję tą starą przepowiednię: "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości". Ogromne morze krwi jakie w toku dziejów wylane zostało w Polsce i przez Polaków dla obrony wolności "naszej i waszej", daje nam ową szczególną moc i odpowiedzialność moralną. Właśnie nadszedł czas palącej potrzeby, aby moc tą zbudzić z uśpienia i wyzwolić dla własnego dobra i dla dobra wszystkich ludzi z planety Ziemia. Niestety nie da się tego uczynić jeśli zamiast włączyć się do obrony, gro Polaków bezmyślnie gapi się w telewizor i przeżuwa kanapki. Od czasu kiedy niemal pół wieku temu zaczynałem w Polsce opisywane tu badania, aż do dnia ukończenia niniejszej monografii, przeszedłem niezwykle długą drogę. W drodze tej nadłożyłem wiele błądzenia. Aż kilkakrotnie doświadczyłem też zmian niektórych swoich poglądów aż o całe 180 stopni. W rezultacie, w moich badaniach dałoby się wyróżnić aż kilka odmiennych okresów podczas których zmierzały one w zupełnie odmiennych kierunkach. Nazwijmy i przedyskutujmy tu te okresy: #1. Okres rozwoju tablicy cykliczności (patrz tablica B1 z rozdziału B), magnokraftu (patrz jego opisy w rozdziale G) i komory oscylacyjnej (patrz jej opis w rozdziale F). Trwał on przez lata 1972 do 1992. W okresie tym, moje poglądy było podobne jak u ogromnej liczby innych ludzi. W swych badaniach wogóle nie zwracałem uwagi na UFO. Byłem przecież wówczas tak zaabsorbowany badaniami i rowijaniem tablicy cykliczności, magnokraftu i komory oscylacyjnej, że nie miałem czasu aby kontemplować cokolwiek innego. #2. Okres badań UFO. Ten trwał od około roku 1992 aż do roku 2007. Po wynalezieniu magnokraftu dotarło jednak do mojej wiadomości, że ktoś używa już mój statek. Po dokonaniu więc odpowiednich badań stwierdziłem, a potem też formalnie udowodniłem sobie i innym, że UFO istnieje. Wówczas ciągle jednak wierzyłem, jak większość innych ludzi, że przyloty UFO na Ziemi są niezwykle sporadyczne. Stąd że mijają całe lata, zanim na naszej planecie pojawi się jakiś pojedynczy statek UFOnautów. Ponadto bezgranicznie wówczas wierzyłem, że skoro przybywający na Ziemię UFOnauci są już tak wysoko zaawansowani technicznie, muszą też być równie zaawansowani moralnie. Czyli jak się to powszechnie uważa, wierzyłem że "UFOnauci są dobrzy". Potem jednak odkryłem opisywaną w podrozdziale U3.1 bliznę na nodze zadawaną ludziom przez UFO. Stwierdziłem wówczas, że nosi ją sporo osób. Niemal równocześnie też odkryłem, że cele UFO wcale nie są tak czyste jak to początkowo sądziłem. Z kolei traktowanie ludzi przez UFOnautów jest dalekie od galancji i dobroci. Właściwie to po bliższej analizie, ich metody działania i cele okazały się całkowicie "szatańskie". Po wielu więc sprawdzeniach i ponownych sprawdzeniach poprzednich sprawdzeń, musiałem zweryfikować swoje poglądy. Nie miałem więc innego wyjścia niż uznać, że przyloty UFO są relatywnie częste. Nie mają też one nic wspólnego z czynieniem nam dobra czy pomaganiem. Są nakierowane jedynie na naszą eksploatację i na wyciąganie od nas całkiem niskich korzyści materialnych. Wówczas też odkryłem, że osoby u jakich wyraźnie widać ową bliznę na nodze uprowadzane są bardzo często do UFO, bowiem w odstępach co 3 miesiące. Ciągle jednak uważałem, że przybycia UFOnautów na Ziemię są rzędu kilku statków do roku. Stąd że UFOnauci uprowadzają na pokład swych statków zaledwie jakąś jedną osobę na kilkadziesiąt tysięcy. Ponadto podzielałem powszechny wśród badających UFO pogląd, że czyjeś zabranie na pokład UFO następuje przez czysty przypadek. Ot ktoś znalazł się w niewłaściwym, bezludnym miejscu o niewłaściwym czasie, gdy w tym samym czasie znalazło się tam też i UFO. Albo UFO przybyło aby uprowadzić matkę, przy okazji więc zabrało też i jej dziecko. Pogląd ten zapewne jest upowszechniany celowo wśród ludzi przez propagandę samych UFOnautów. Potem jednak dokonałem swoich konspiracyjnych oszacowań gęstości osób w naszym społeczeństwie które posiadają wyraźnie widoczną bliznę na nodze zadawaną przez UFO. Wówczas przeżyłem prawdziwy szok. Zgodnie z pierwszymi wynikami jakie wówczas uzyskałem, taką bardzo wyraźną bliznę wykonaną przez UFO nosi na nodze co trzeci mieszkaniec Ziemi. Nie wierząc swoim własnym oszacowaniom zaapelowałem do innych aby je sprawdzili. Wyniki jakie mi przesłano były bardzo podobne. Ciągle wychodziło, że co trzeci mieszkaniec Ziemi posiada z daleka widoczną, bardzo wyraźną i przez każdego odnajdowalną bliznę na nodze. Z kolei każdy posiadający taką bliznę wysoce powtarzalnie, bo w odstępach nie rzadszych niż co 3 miesiące, uprowadzany jest na pokład UFO. Tam zaś poddawany jest systematycznej, przemysłowej eksploatacji. Na wszelki wypadek nadal jednak kontynuowałem owe sprawdzenia gęstości ludzi z ową blizną. W jakiś czas później odkryłem, że faktycznie to bliznę ową ma każda osoba na Ziemi. Tyle, że u co trzeciej osoby jest ona bardzo wyraźnie widoczna. U pozostałych dwóch trzecich, aby ją wykryć trzeba jej poszukiwać specjalnymi metodami. Na przykład trzeba wyczuć palcem wyraźny ubytek mięśnia jaki pod blizną tą się kryje. Po wielu więc latach analiz, testów i sprawdzeń, doszedłem więc do obecnego bulweryzującego odkrycia, że praktycznie każdy mieszkaniec Ziemi uprowadzany jest do UFO nie rzadziej niż co 3 miesiące. Z ludźmi jest więc podobnie jak z bydłem hodowanym przez jakiegoś rolnika, którego żadna sztuka nie zostaje pominięta w systematycznej eksploatacji. Kiedy zaś ktoś raz znajdzie się na UFO, poddawany jest tam najróżniejszym formom eksploatacji i ubliżającego traktowania. Często włączają one zostanie zgwałconym przez UFOnautów. Nasze traktowanie w UFO jest bardzo podobne do sposobów na jakie niektórzy rolnicy ciągle traktują swoje bydło kiedy je złapią i zaprowadzą do przeglądu. Od każdego też mieszkańca Ziemi rabowana jest w UFO jego sperma lub jej ovule. Ponadto rabowane jest około 1/3 całkowitej jego energii życiowej. To oznacza, że przez UFOnautów zabierany jest od każdego z nas aż co trzeci rok życia, tak że zamiast dożywać około 120 lat, dożywamy tylko około 80 lat. Jak widać z powyższego, przeszedłem przez ogromną ewolucję swoich poglądów. Pod naporem faktów w końcu też doszedłem do ustaleń które opisałem w monografii [1/4] – czyli w poprzedniczce niniejszej monografii. #3. Okres zrozumienia że UFO to po prostu wygodne ”symulacje” Boga. Ten ostatni okres zaczał się w 2007 roku podczas mojej prefesury w Korei i trwa on do dzisiaj. Odkrytłem wówczas, że wehikuły UFO, UFOnauci, oraz wszystkie owe ich ”szatańskie zachowania” są po prostu wyjątkowo realistycznymi i doskonałymi ”symulacjami” dokonywanymi przez samego Boga dla osiagnięcia nadrzędnych boskich celów. Po zrozumieniu tego faktu wszystkie moje poglady na temat UFO i życia w ogólności musiały ulec przewartościowaniu. W wyniku owego przewartościowania powstała m.in. niniejsza monografia [1/5]. Niezależnie od zaprezentowanych powyżej wysoce naukowych i technicznych ustaleń, niniejsza monografia zawiera także ustalenia o wymowie bardziej osobistej. Przeglądnijmy też tutaj najważniejsze z nich. Do takich pozytywnych następstw niniejszej monografii zaliczać się powinno, między innymi, podniesienie roli pojedynczego badacza. Uwypukla ona też znaczenie umysłu i logiki w dzisiejszej rzeczywistości. Ponadto przywróca romantyzm badaniom naukowym. Kolosalne zespoły badawcze angażowane przez takie mocarstwa jak USA i Rosja, a także ogrom nakładów finansowych na sprzęt i laboratoria jakie w tamtych państwach się wydaje, wytworzył wśród dzisiejszych naukowców ortodoksyjnych i społeczeństwa błędną opinię, że pojedynczy badacz już się nie liczy. Według tej opinii, jeśli ktoś nie jest członkiem kilkuset- osobowego zespołu badawczego, oraz nie posiada do swojej dyspozycji co najmniej stacji orbitalnej i kilku promów kosmicznych, niestety nie będzie w stanie dołożyć jakiegokolwiek liczącego się wkładu do intelektualnego rozwoju naszej cywilizacji. Jak wiele innych obecnych mitów, owa opinia również okazuje się błędna. Jednym z dowodów na to jest niniejsza monografia. Wszakże opracowując wszystko co w tej monografii opisane, pracowałem w zupełnej samotności. Na dodatek zmuszany byłem do ukrywania tematu i zaawansowania swoich badań przed podatnymi na zazdrość i manipulacje przełożonymi i kolegami. Pozbawiany też byłem możliwości konsultowania swych wyników z niemal kimkolwiek. Moi pracodawcy celowo odcinali mnie od nawet najbardziej elementarnych przywilejów naukowca. Często brakowało mi nawet tak podstawowych rzeczy, jak przykładowo dostęp do zwykłej maszyny do pisania, możliwość używania drukarki komputerowej, posiadanie wystarczającego zapasu papieru, czy korzystanie z nieblokowanej przez nikogo łączności z resztą świata. Okazało się przy tym, że wprawdzie wszelkie takie materialne przeszkody czynią życie raczej trudnym i pełnym niepotrzebnego zmagania się. Jednak w sensie intelektualnej jakości produktu końcowego pozostają bez większego znaczenia. Najważniejszą siłą postępu był, jest, oraz zawsze pozostanie pojedynczy badacz. Ogromne zespoły są owszem, użyteczne. Zwłaszcza kiedy przychodzi do technicznego wdrożenia jakiegoś nowego kierunku. Jednak otwarcie tego nowego kierunku, a także wypracowanie wszelkich najistotniejszych jego idei, zawsze następuje przez pojedynczego badacza. Oczywiście, aby mieć liczące się wyniki, badacz ten musi postępować moralnie i być bezgranicznie oddany sprawie oraz całkowicie zadedykowany temu co czyni. Najpotężniejszym instrumentem badawczym był, jest i zawsze pozostanie umysł i logika indywidualnego badacza. Umysłu i logiki nigdy nie da się też zastąpić przez choćby najnowocześniejsze oprzyrządowanie i najdroższe laboratoria. Najlepszym tego dowodem jest zdjęcie z rysunku P29. Technika, owszem, jest wysoce przydatna. Zwłaszcza kiedy sprawdza się teoretyczne wnioski, oraz urzeczywistnia wytyczone przez umysł nowe kierunki. Jednak otwarcie tych kierunków, dostrzeżenie regularności, wypracowanie idei i teorii, niestety zawsze musi nastąpić przez "goły" umysł wspomagany jedynie zasadami logicznego myślenia. filozoficzną dojrzałością, oraz moralnym postępowaniem. Wszystko więc co w powyższym zakresie uświadamia nam niniejsza monografia, jest ogromnie pozytywne. Przywraca to bowiem zagubiony przez dzisiejsze instytucje akademickie romantyzm naukowych poszukiwań. Podnosi do należnej roli znaczenie indywidualnego badacza. Ukazuje też, że praktycznie każdy człowiek, jeśli tylko zechce, ma szansę dołożenia istotnego wkładu do postępu naszej cywilizacji. I to bez względu na warunki i sytuację w jakich by się nie znajdował. Każdy posiada wszakże do swej dyspozycji najważniejsze narzędzie, czyli własny umysł. Oczywiście, czy cywilizacja ta zechce potem uczynić użytek z owego wkładu, to już zupełnie inna para kaloszy.

***

Niezależnie od omawiania powyższych aspektów generalnej natury, niniejsza monografia we większej swej części poświęcona jest omówieniu zdobyczy naszej przyszłości. Zdobycze te obejmują wehikuły, urządzenia techniczne, teorie naukowe, oraz kierunki filozoficzne. Wszystkie one wynalezione lub wypracowane zostały pop raz pierwszy przeze mnie, zupełnie bez powiązania czy inspiracji ze strony innych naukowców ani uprzednio już przeprowadzanych badań. W odniesieniu do takich czysto ziemskich teorii, zjawisk, urządzeń i wehikułów naszej przyszłości, treść niniejszej monografii została tak zaprojektowana, że: #I. Wyjaśnia ona ich zasadę działania, szczegóły konstrukcji, oraz indukowane zjawiska. #II. Udowadnia ona poprawność ich zasady działania oraz gwarantuje pewność sukcesu w przypadku podjęcia przez ludzkość ich realizacji technicznej. #III. Ujawnia ona ich istotne niuanse techniczne i technologiczne, które przyszli budowniczowie tych urządzeń powinni znać aby uniknąć kłopotów i porażek z ich budową. Ponadto wyjaśnia gdzie szukać rozwiązań istniejących problemów. #IV. Wskazuje ona znaczenie jakie urządzenia i wehikuły opisane tą monogafią posiadają dla awansowania naszej cywilizacji z ery planetarnej w erę międzygwiezdną. Awansowanie to nastąpi bowiem automatycznie po zbudowaniu tych urządzeń i wehikułów. #V. Wyjaśnia ona różnorodne następstwa budowy tych urządzeń i wehikułów. Ich przykładem może być szansa podniesienia długowieczności ludzi nawet o rząd kilkudziesięciu razy, jak to wyjaśniono w podrozdziale JE9.1. Albo możliwość słyszenia myśli innych istot, jak to wyjaśnia podrozdział N2. Itd., itp. #VI. Formułuje ona pozytywną filozofię totalizmu, której upowszechnienie się w społeczeństwie stworzy właściwy klimat intelektualny sprzyjający podjęciu budowy tych urządzeń i wehikułów. #VII. Wskazuje ona sposób i procedury z użyciem jakich urządzenia te i wehikuły mogą zostać zbudowane.

***

Niestety, na przekór że przez całe swoje pracowite życie zabiegałem o danie mi szansy aby zrealizować i wprowadzić w życie choćby jedno z moich licznych wynalazków i odkryć, nigdy szansy takiej mi nie dali ani moi przełożeni w licznych miejscach pracy, ani społeczności aż dwóch krajów jakich byłem obywatelem. Stąd z najwyższą niechęcią zrealizowanie owych idei z konieczności zmuszony jestem pozostawić następnym generacjom mieszkańców ziemi. Tak oto dobiegliśmy do końca tej monografii. Skoro więc wytycza ona nasze cele, oraz definiuje metody osiągnięcia tych celów, każdy może teraz zakasać rękawy i zabrać się do zrealizowania tego co w niej opisane.

= > X.
Besucher seit 15.12.22: (deutsche Seiten)