Petone - rozdziały
#11
#A2. Materiał dowodowy tej strony mógł być zgromadzony tylko dzięki powstaniu "totaliztycznej nauki" z jej "a priori" podejściem do badań:

       Już jako małe dzieci wszyscy się przekonujemy o jednej z najbardziej fundamentalnych prawd naszego świata fizycznego, mianowicie, że "aby coś poznać naprawdę dokładnie, trzeba to oglądać, egzaminować lub badać z więcej niż jednej strony, punktu widzenia, podejścia, itp." To dlatego nawet jako małe dzieci, każdą zabawkę i każdą rzecz oglądamy od przodu i od tyłu, z boku i od góry, oraz pod każdym możliwym kątem widzenia jaki jest dla nas dostępny. Kiedy zaś dorośniemy, nie kupimy sobie samochodu, domu, ani nie wejdziemy w posiadanie niczego innego (np. żony) jeśli dokładnie tego sobie nie oglądniemy przynajmniej od przodu i tyłu, a często także i z każdej innej możliwej strony. Niestety, o tej fundamentalnej prawdzie najwyraźniej zapomnieli ludzcy luminarze nauki. Wszakże obecna oficjalna nauka ziemska bada całą otaczającą nas rzeczywistość z tylko jednego filozoficznego podejścia, które nazywane jest "a posteriori" czyli "od skutku do przyczyny". W rezultacie, nauka ta poznaje co najwyżej tylko "połowę" otaczającej nas rzeczywistości. Wszakże aby poznać drugą połowę tej rzeczywistości, ludzkość musi oficjalnie ustanowić także drugą, kompletnie nową naukę, która będzie "konkurencyjna" wobec dotychczasowej starej, oraz która podejmie naukowe badania otaczającej nas rzeczywistości z zupełnie przeciwstawnego podejścia, przez filozofów zwanego "a priori", czyli "od przyczyny do skutku" albo "od [b]Boga rozumianego jako nadrzędna przyczynawszystkiego, do otaczającej nas rzeczywistości rozumianej jako skutek działań tegoż Boga"[/b]
       Dotychczas bowiem, jeśli jakiś ziemski naukowiec bada, lub badał, coś oficjalnie z owego podejścia "a posteriori" (np. bada lub badał powstanie wszechświata, czy stwierdzenia Biblii), wówczas jego najważniejszym chociaż ukrytym celem automatycznie staje się, lub stawało się, "zanegowanie Boga" (np. próba udowodnienia, że wszechświat powstał bez udziału Boga, albo udowodnienia, że wszystkie stwierdzenia Biblii dały się sformułować bez potrzeby istnienia Boga). Wszakże podejście "a posteriori" (tj. "od skutku do przyczyny") dotychczasowej oficjalnej nauki bazuje na założeniu o nieistnieniu Boga, wyrażonym tzw. "Brzytwą Occama". Założenie owo stanowi fundament filozoficzny dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej. (NIE bez powodu nauka ta przez niektórych nazywana jest "ateistyczną nauką ortodoksyjną".) Co gorsza, niektórym "luminarzom nauki" wcale NIE wystarcza że stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jako całość neguje Boga, a sami, zupełnie prywatnie, wykorzystują swoje tytuły naukowe, pozycje akademickie, oraz wysokie zarobki (finansowane z podatków), aby podejmować publiczne kampanie nastawione na przekonanie ludzi do postawy wyrażanej staropolskim powiedzeniem "hulaj dusza piekła nie ma". Przykładem takiej kampanii było niedawne umieszczanie na autobusach Anglii i Nowej Zelandii ogłoszenia "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life" (tj. "Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań więc się martwić i ciesz się życiem") opisywanego np. w punkcie #E1 totaliztycznej strony o nazwie will_pl.htm czy w punkcie #A2 totaliztycznej strony o nazwie timevehicle_pl.htm. Na dodatek do tego, tacy "luminarze nauki" okupujący pozycje decydentów, wywierają ogromny nacisk na swoich podwładnych i na innych naukowców, aby i ci we wszystkim co oficjalnie czynią też "negowali Boga". W rezultacie więc, niemal do dzisiaj, nikt na Ziemi NIE podejmował naukowych badań otaczającej nas rzeczywistości z owego drugiego podejścia filozoficznego zwanego "a priori", jakie pozwoliłoby poznać ludzkości także "tą drugą", przeaczaną przez oficjalną naukę, część prawdy. 
       Na szczęście jednak dla prawdy, w 1985 roku sformułowana została jedyna dotychczas faktyczna teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji (w skrócie "Kodig"). Formalnie udowodniła ona istnienie Boga. Tym zaś formalnym dowodem stworzyła ona fundamenty filozoficzne i naukowe dla zupełnie nowej nauki, zwanej "totaliztyczną nauką". Ta nowa nauka bada otaczającą nas rzeczywistość właśnie z owego (przeciwstawnego do dotychczas używanego przez monopol oficjalnej nauki) podejścia "a priori" - tj. bada rzeczywistość "od przyczyny do skutku". W tym zaś podejściu ta nowa nauka jest już w stanie poznać także ową drugą, przeaczaną przez starą naukę i brakującą nam połowę prawdy o otaczającej nas rzeczywistości. (Np. badaniem wszechświata może ona naukowo ustalić jak naprawdę wszechświat powstał - po szczegóły tego faktycznego powstania wszechświata patrz podrozdziały A1 do A3 z tomu 1 mojej najnowszej monografii [1/5]. Badaniem zaś Biblii może ona już naukowo ustalić "jak" i "dlaczego" Bóg dokonuje tego co Biblia stwierdza, "jaki materiał dowodowy to potwierdza", itp.) Niniejsza strona prezentuje wyniki niektórych z ustaleń tej nowej nauki totaliztycznej. 
       W obecnych czasach nasilają się naciski starej oficjalnej nauki aby zagwarantować jej absolutny "monopol" w ugruntowywaniu u ludzi wyłącznie wyznawanych przez tą naukę ateistycznych poglądów. Naciski te manifestują się już praktycznie w każdym obszarze życia. Ich doskonałym przykładem mogą być coraz to większe prześladowania chrześcijańskich wierzeń i systemów wartości, wyrażające się np. oficjalnym podejmowaniem prześladowczych działań opisywanych m.in. w artykule [1#C3] z punktu #C3 poniżej czy opisywanych w artykule [1#A2] o tytule "Christians persecuted by courts, ex-archbishop says" - tj. "chrześcijanie są prześladowani przez sądy, stwierdził były arcybiskup", ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z wtorku (Tuesday), April 17, 2012; albo działań opisywanych w artykule [2#A2] o tytule " 'No right' to wear cross at UK work" - tj. "ubieranie krzyża 'zabronione' poczas pracy w Anglii", ze strony B3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), March 12, 2012. (Intrygujące iż dzisiejsi naukowcy zdają się NIE odnotowywać, że takie naukowe prześladowania chrześcijan i "nowożytna krucjata" oficjalnej nauki przeciwko "wierze w Boga", faktycznie reprezentuje jeszcze jedno potwierdzenie dla istnienia Boga. Wszakże postępowanie tej nauki tylko potwierdza, że wobec tzw. "intelektu grupowego" cechowanego własną "moralnością grupową", jakim to "intelektem grupowym" są m.in. chrześcijanie, właśnie zaczyna działać grupowa wersja zwrotu karmy oraz rządzącego tym zwrotem karmy tzw. "Prawa Bumerangu" - opisywanego m.in. w punkcie #C4.4 strony o nazwie morals_pl.htm czy w punkcie #B3 strony o nazwie mozajski.htm, zaś na odmiennym przykładzie nałogu "meth" (methamphetamine) stanowiącego grupowy zwrot karmy dla mieszkańców byłego Imperium Brytyjskiego za tzw. "wojny opiumowe w Chinach" zilustrowane też w punkcie #C4.1 z mojej strony o nazwie immortality_pl.htm. (Czym dokładnie są "intelekty grupowe" i cechująca je "moralność grupowa" wyjaśnia to szerzej punkt #E2 strony totalizm_pl.htm.) To "Prawo Bumerangu" powoduje, że obecnie chrześcijanie otrzymują m.in. od ateistów tzw. "zwrot karmy grupowej" za potraktowanie jakiemu poddawali ateistów w czasach inkwizycji i palenia niewiernych na stosach, podobnie jak najróżniejsze inne "intelekty grupowe" też otrzymują obecnie zwroty karmy za to co one czyniły kiedyś w przeszłości - np. Anglia otrzymuje zwrot karmy kolonializmu, Europa otrzymuje zwrot karmy za swe "wyprawy krzyżowe", Nowa Zelandia otrzymuje zwrot karmy sprzed około 200 lat, tj. z czasów przybycia tam pierwszych białych osadników, USA otrzymuje zwrot karmy z czasów niewolnictwa, itd., itp. Sam zaś fakt, że owo Prawo Bumerangu działa w rzeczywistym życiu i wymierza "samoregulującą się" sprawiedliwość, jest potwierdzeniem istnienia Boga, ponieważ tak naprawdę to tylko Bóg jest w stanie nadzorować i wyegzekwować takie "bumerangowe" działanie mechanizmów moralności.) Innymi przykładami takich nacisków starej nauki na przyjmowanie przez ludzi ateistycznych poglądów może być owo wyżej opisane umieszczenie na autobusach ogłoszeń nakłaniających do ateizmu (tj. ogłoszeń w rodzaju "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life" - tj. "Prawdopodobnie nie ma Boga. Przestań więc się martwić i ciesz się życiem" z londyńskich autobusów opisane m.in. w punkcie #E1 strony o nazwie will_pl.htm); czy też oficjalne wdrażanie najróżniejszych sposobów moralnego (ateistycznego) korumpowania dzisiejszej młodzieży - np. patrz takie sposoby korumpowania młodzieży opisane w punkcie #B5.1 w/w strony will_pl.htm, lub opisane w punkcie #D3 strony o nazwie god_istnieje.htm. Najbardziej jednak groźne dla ludzkości jest ustanowienie "monopolu oficjalnej nauki" w nauczaniu w szkołach wyłącznie ateistycznych poglądów. Manifestacją tego monopolu jest m.in., że naukowcy otwarcie już zabraniają nauczania "kreacjonizmu" w szkołach i wymuszają aby nauczany tam był jedynie "ewolucjonizm". Przykładem owych nacisków są losy tzw. "Monkey Bill" (czyli prawa do nauczania kreacjonizmu w szkołach) - opisane w artykule [3#A2] o tytule "Scientists campaign for veto on controversial Monkey Bill" (tj. "naukowcy walczą aby zawetować kontrowersyjne prawo do nauki kreacjonizmu w szkołach, zwane Monkey Bill"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), April 11, 2012. Z kolei uleganie owym naciskom wprowadza bardzo niebezpieczny precedens ustanawiania monopolu na tylko jeden rodzaj poglądów (tj. ateistycznych). Dlatego jednym z celów jaki postawiła dla siebie nowa "totaliztyczna nauka", jest uświadamianie ludziom że wszelkie monopole, włączając w to "monopol na wiedzę i na poglądy" starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", są wysoce niebezpieczne i ogromnie szkodliwe dla ludzi - co najszczegółowiej stara się wyjaśnić punkt #H1 strony o nazwie humanity_pl.htm. "Totaliztyczna nauka" argumentuje więc, że zamiast dotychczasowego nauczania w szkołach tylko jednokierunkowych poglądów, np. obecnie tylko "naukowego ewolucjonizmu", albo w przyszłości tylko "totaliztycznego kreacjonizmu" (tj. "kreacjonizmu" bazującego na nowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz na wynikającej z tej teorii moralnej filozofii totalizmu), najwięcej korzyści przyniesie ludzkości oficjalne nauczane w szkołach obu tych poglądów równocześnie - tak aby zdrowa i wnosząca postęp naukowa "konkurencja" pomiędzy nimi mogła inspirować i przyspieszać odkrywanie przez ludzi gdzie faktycznie leży prawda. 
       Więcej informacji o obu powyższych, "konkurencyjnych" wobec siebie naukach, tj. o starej "ateistycznej nauce ortodoksyjnej" oraz o nowej "nauce totaliztycznej", a także o ich podejściach i możliwościach, prezentuje m.in. punkt #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm, punkty #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm, punkt #J2 strony o nazwie pajak_jan.htm, punkt #B1 strony o nazwie tornado_pl.htm, punkty #F1.1 do #F3 strony o nazwie god_istnieje.htm, a także kilka innych totaliztycznych opracowań.
Antworten to top
#12
#C2. Jakie kataklizmy zagrażają miasteczku Petone (a także zagrażają miejscowościom sąsiadującym z Petone, takim jak Wellington, Lower Hutt, itp.) - zgodnie z definicją "kataklizmów" wyznawaną przez dotychczasową "ateistyczną naukę ortodoksyjną":
       Stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" definiuje że "kataklizmy są to zdarzenia wynikające z ekstermalnego działania praw i mechanizmów natury, jakie powodują znaczące zniszczenia lub nawet śmierci ludzi". Innymi słowy, zgodnie z dotychczasową oficjalną nauką, przyczyną kataklizmów jest nieco potężniejsze niż normalnie zadziałanie mechanizmów natury, zaś skutkiem kataklizmów są zniszczenia lub śmierci ludzi. Warto tutaj też odnotować, że przy takim zdefiniowaniu kataklizmów, ludzie nie są w stanie przed nimi się bronić ani im zapobiegać. 
       Aby ujawnić jakie typowe kataklizmy zagrażają dzisiejszej ludzkości, poniżej wyszczególnię te ich rodzaje jakie zagrażają miasteczku Petone, oraz miejscowościom z Petone sąsiadującycm, tj. Wellington, Lower Hutt, itp. Wszakże miasteczko Petone jest aż tak poważnie i tak oczywiście zagrożone najróżniejszymi zabójczymi kataklizmami, że niektórzy ludzie wprost obawiają się w nim zamieszkać czy nawet tylko przebywać (to zapewne z tego powodu ceny mieszkań i domów są w Petone niższe niż w niektórych innych miastach Nowej Zelandii). Oto więc wykaz najróżniejszych kataklizmów na jakie wystawione jest Petone, a także inne miejscowości o cechach Petone. (Niektóre z owych zagrożeń opisane są także w punkcie #I1 strony o nazwie day26_pl.htm.) 
       1. Trzęsienia ziemi. Bezpośrednio pod domami Petone, a także bezpośrednio pod budynkami Wellington, przebiega najważniejszy "fault" sejsmiczny który obiega naokoło całego Pacyfiku - a który określany jest mianem "pacyfikowego kręgu ognia". "Fault" ten praktycznie bez przerwy się "trzęsie". To ten sam "fault" był powodem m.in. trzęsienia ziemi i fal tsunami które w piątek dnia 11 marca 2011 roku zniszczyły Japonię - po ich opisy patrz punkt #C7 strony seismograph_pl.htm. To także aby powtarzalnie przypominać miejscowej ludności o obowiązku moralnego zachowywania się i przestrzegania nakazów Boga, ten sam "fault" co jakiś czas jest ożywiany przez Boga i powoduje liczne trzęsienia ziemi, które od czasu do czasu wstrząsają zarówno miasteczkiem Petone jak i pobliskim miastem Welington - jednak które z powodów wyjaśnionych i udokumentowanych w punktach #D1 i #I3 tej strony, narazie NIE czynią w żadnym z nich poważniejszych szkód. Jednym z najbardziej wymownych, ilustratywnych i upewniających takich trzęsień ziemi, było to które wstrząsnęło Petone i Wellington we wtorek dnia 3 lipca 2012 roku o godzinie 22:36, a które opisane jest m.in. w artykule "Big quake rocks capital but no damage reported" (tj. "potężne trzęsienie ziemi zakołysało stolicą jednak zniszczenia nie są raportowane") ze strony A5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), July 4, 2012. Jego wymowność polega na tym, że siła tego trzęsienia ziemi wynosiła 7 ma skali Richtera - czyli była nawet większa od siły trzęsienia ziemi które zdewastowało miasto Christchurch i które opisane jest w punkcie #P6 strony o nazwie quake_pl.htm. Podobnie też jak w Christchurch, towarzyszył mu głośny "ryk" matki ziemi. Na przekór jednak tego wszystkiego, ani w Petone, ani w Wellington, nic NIE uległo zniszczeniu. Ów więc brak zniszczeń może być interpretowany jako zapewnienie Boga, że "przez cały czas kiedy Petone spełnia wymóg jaki zaznaczyłem w swojej obietnicy z bibilijnej "Księgi Rodzaju", werset 18:32, będzie ono chronione przed zniszczeniem przez jakikolwiek kataklizm"
       2. Fale tsunami. W dniu 23 stycznia 1855 roku Wellington zostało uderzone potężnym trzęsieniem ziemi o sile 8.2 w skali Richtera, po którym ulice tego miasta zostały zalane falami tsunami o wysokości około 3 metrów, podczas gdy pobliskie wybrzeża "Wairarapa" doświadczyły tsunami o 10-cio metrowej wysokości. Zginęła wówczas masa ludzi, zaś większość budynków miasta uległa zniszczeniu. Tamte tragiczne dni Wellington opisane zostały w aż dwóch artykułach, mianowicie w artykule "If you think it couldn't happen here ... It already has" (tj. "Jeśli myślisz że to nie mogłoby zdarzyć się tutaj... To już się zdarzyło") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011), a także w artykule "What happened on January 23, 1855" (tj. "Co się zdarzyło 23-ciego stycznia 1855 roku"), ze strony A2 tej samej nowozelandzkiej gazety The Dominion Post Weekend (wydanie z soboty-niedzieli (Saturday-Sunday), March 19, 2011). Innymi słowy, mniej niż 200 lat temu miasto Welligton zostało potraktowane niemal podobnie śmiercionośnymi kataklizmami jak niedawno Japonia, a jakie omówiłem w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie seismograph_pl.htm, a także w punkcie #M1 strony o nazwie telekinetyka.htm
       3. Wybuchy wulkanów. Petone znajduje się w zasięgu zniszczeń aż kilku czasowo uśpionych wulkanów, które już od dawna są dojrzałe do kolejnego wybuchu. Gdyby zaś któryś z owych wulkanów nagle zbudził się z wielowiekowej drzemki i wybuchnął, wówczas los Petone (oraz sąsiadujących z Petone miejscowości) byłby zapewne godny pożałowania. Na dodatek do tego, ów "fault" sejsmiczny jaki przebiega pod Petone też ma potencjał aby niespodziewanie wygenerować zupełnie nowe i uprzednio nieistniejące wulkany. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że pewnego dnia w Petone zdarzy się to co już zdarzyło się w Christchurch - tj. mieszkańcy obudzą się do rodzaju aktywności sejsmicznej jakiej istnienia pod swymi nogami zupełnie nie podejrzewali. 
       4. Opady popiołów wulkanicznych. Opady te reprezentują ten sam rodzaj kataklizmu, który zniszczył starożytną Pompeję koło Neapolu, Włochy. Dla Petone kataklizm taki mógłby być łatwo wywołany potężnym wybuchem któregoś z pobliskich wulkanów. 
       5. Zagazowanie. Z tzw. "faultów", których jeden z największych w świecie przebiega właśnie pod Petone, czasami wydobywają się trujące gazy. Od czasu do czasu gazy takie na małą skalę pojawiają się w nowozelandzkim miasteczku Rotorua, zatruwając tam pojedyńczych ludzi lub pojedyńcze rodziny. Prawdopodobnie na małą skalę pojawiają się one także w pobliżu Petone, powodując masowe śmierci ptaków i innych stworzeń jakie usiłują coś zbierać na ziemi (śmierci takie opisane są m.in. w punkcie #C5 strony o nazwie newzealand_pl.htm). Jednak gazy takie mogą tez pojawiać się na większą skalę, wypełniając całe doliny i uśmiercając wszystkich mieszkających tam ludzi. Gdyby gazy takie pojawiły się w dolinie w której znajduje się miasteczko Petone, wówczas istnieje groźba że uśmierciłyby one wszystkich mieszkańców zarówno Petone jak i sąsiadujących z Petone miejscowości, tj. Wellington, Lower Hutt, itp. 
       6. Epidemia (lub pendamia) zabójczej choroby. Nieustanne przepisywanie antybiotyków dla praktycznie niemal każdej dolegliwości spowodowało że ludność Nowej Zelandii jest szczególnie nieodporna na zarazki. A zarazków tych nieustannie przybywa - tak jak wyjaśnia to punkt #B1 na stronie o nazwie plague_pl.htm. Istnieje więc spore niebezpieczeństwo, że jakaś śmiertelna zaraza pewnego dnia zaatakuje Nową Zelandię. Będąc zaś położone przy tuż stolicy, do której nieustannie przybywają ludzi z całej Nowej Zelandii oraz z zagranicy, w takim przypadku Petone będzie jedną z pierwszych ofiar zarazy. 
       7. Masowe zatrucie. Nie daje się też wykluczyć niebezpieczeńśtwa, że pewnego dnia cała ludność Petone ulegnie masowemu zatruciu. Wszakże np. większość ludności pije tu tą samą wodę, która może ulec skażeniu jakimś trującym agentem - co zresztą na małą skalę prawdopodobnie miało już tu miejsce (tak jak opisałem to w punkcie #G2.2 strony healing_pl.htm). Wszakże w Nowej Zelandii nieustannie zrzucane są z samolotów i wylewane na pola najróżniejsze trujące substancje - tak jak opisane jest to w punkcie #E1 strony cooking_pl.htm. Dostają się one potem w "łańcuch pokarmowy" i mogą wylądować np. w wodzie pitnej lub w jakiejś popularnej żywności. Ponadto, na przekór protestów ludności i braku niezawodnych zabezpieczeń, są w niej prowadzone też liczne eksperymenty nad inżynierią genetyczą - np. patrz artykuł "GM attack 'threatens NZ's edge' " (tj. "atak inżynierii genetycznej zagraża krawędzi Nowej Zelandii") ze strony A10 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie z soboty (Saturday), April 14, 2012. Owe zaś eksperymenty genetyczne prowadzone w Nowej Zelandii mają to do siebie, że chronicznie i powtarzalnie wymykają się one spod kontrol naukowców. 
       8. Zjawiska które powodują pobliskie masowe śmierci ryb, królików, owadów, itp. Niedaleko od Petone mają miejsce masowe śmierci najróżniejszych stworzonek, np. ryb, królików, owadów, itp. Śmierci te opisuje np. punkt #C5 strony newzealand_pl.htm i (1) z punktu #D4 oraz w punkcie #I1 strony o nazwie day26_pl.htm. Nigdzie jednak NIE natknąłem się na wyjaśnienie co je powoduje. Cokolwiek zaś powoduje te śmierci, zapewne ma potencjał aby spowodować też masowe śmierci mieszkańców Petone. 
       9. Potężne eksplozje. Na obrzeżu Petone zlokalizowane są potężne zbiorniki na benzynę i na inne paliwa. Oczywiście, przez jakiś przypadek, wypadek, sabotaż, lub akt terroryzmu, zbiorniki te mogą eksplodować. Ich zaś eksplozja zniszczyłaby dokumentnie całą Petone, a prawdopodobnie także i pobliski Wellington i Lower Hutt. Ponadto, niedaleko od Petone, tj. w Taranaki, wykryty i eksploatowany był gaz ziemny. Nie daje się wykluczyć, że pokłady takiego gazu znajdują się i pod Petone, zaś jakieś niewielkie trzęsienie ziemi może spowodować pęknięcia skorupy ziemskiej jakie wyzwolą ulatnianie się palnego gazu na powierzchnię. W takim przypadku jedna iskra też wystarczyłaby aby spowodować eksplozję która zmiotłaby Petone z powierzchni ziemi. Wszakże nie tak daleko od Petone, w tzw. "Pike River Mine", miała miejsce właśnie taka eksplozja gazu - nawet w chwili pisania tego punktu ciągle uwięzione tam były ciała 29 górników. W końcu, rzeka Hutt River obecnie nanosi sobą ogromną ilość organicznych odpadków, których osadzanie się wyzwala dużo gazu metanu. Gaz ów ma tendencję do gromadzenie się w dolinie, zaś przy odpowiednim stężeniu też może on eksplodować. Petone zaś właśnie leży w dolinie, co chwila tez pojawiają się w nim płomienie i iskry zdolne zaidukować taką eksplozję gazu. 
       10. Pozar całej miejscowości. Niemal wszystkie budynki Petone zbudowane są z drzewa lub z dykty. Są też budowane blisko obok siebie. Takie zaś całe miasteczko zbudowane z palnych materiałów, w którym palne domy niemal się stykają, aż się doprasza o katastrofalny pożar który objąłby je całe naraz. Wszakże takie pożary całych miast historycznie już się zdarzały - ostatnim z nich była "czarna sobota" w stanie Wiktoria z Australii w dniu 7 lutego 2009 roku - kiedy to spłonęło tam 173 ludzi. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że jakiś wypadek, przypadek, sabotaż, czy akt terroryzmu pewnego dnia może spowodować także taki pożar całego miasteczka Petone. Szczególnie gdyby pożar ten zainicjowany został jakąś eksplozją omówioną w poprzednim punkcie. W takim zaś przypadku niemal wszyscy mieszkańcy Petone spłonęłiby żywcem w swoim miasteczku - tak jak niedawno miało to miejsce w Australii. Wszakże, jak wyjaśnia to punkt #C4 poniżej, Petone jest zbudowane na kształt "pułapki na szczury" z której w przypadku jakiegokolwiek kataklizmu niemal NIE ma możliwości ucieczki. 
       11. Anomalie pogodowe. W dobie ocieplania się klimatu cały świat traktowany jest coraz bardziej niszczycielskimi anomaliami pogodowymi. Niektóre z nich, szczególnie silne wiatry, sztormy, powodzie, mrozy, susze, itp., już od dłuższego czasu trapią Nową Zelandię i atakują ją z coraz większą furią. Stąd pewnego dnia miasteczko Petone także może paść ich ofiarą. Szczególnie, że położone jest tuż przy Wellington, które znane jest w całej Nowej Zelandii jako "wietrzne miasto" (po angielsku "windy city"), oraz szczególnie że położone jest ono w dolinie pomiędzy dwoma grzbietami górskimi których oddzialywanie na chmury ma potencjał wyzwalania ulewnych deszczy i gwałtownych powodzi. 
       12. Błyskawiczne powodzie (po angielsku zwane "flash flooding"). Owe powodzie to rodzaje "ścian wody" które toczą się wzdłuż obszarów na jakie nastąpiło "oberwanie chmury". Cechują się one błyskawicznym wzrostem poziomu wody. Znaczy, woda podnosi się w nich aż tak szybko, że np. zalewa ona domy już po czasie rzędu minut, a nie np. godzin czy dni - jak to ma miejsce w przypadku zwykłych powodzi (te "zwykłe powodzie" po angielsku są zwane "surface flooding"). Dlatego owe błyskawiczne powodzie są szczególnie niebezpieczne w górskich dolinach, gdzie cały opad wody zaczyna się toczyć wzdłuż relatywnie wąskiego wąwozu lub doliny. Tam bowiem powodzie te przyjmują formę wysokich ścian wody jakie toczą się z aż tak dużą szybkością, że pochłaniają one wszystko na swej drodze. Ludzie NIE mają więc tam czasu aby przed nimi uciec. Dalsze opisy owych "błyskawicznych powodzi" są też przytoczone w punktach #K1.1 i #K1.9 strony newzealand_pl.htm
       Błyskawiczne powodzie są zjawiskiem raczej nietypowym i rzadkim. Przykładowo, kiedy ciągle mieszkałem w Polsce, nigdy o nich tam NIE słyszałem. O ich istnieniu dowiedziałem się dopiero w Nowej Zelandii, gdzie są one relatywnie częstrze niż w innych krajach. Jak też wyjaśniam to w opisach z punktu #K1.9 strony newzealand_pl.htm, jedna z nich prawdopodobnie uderzyła nawet w sąsiadującą z Petone "złą doliną" zwaną "Rimutaka". Podobnie więc jak każda miejscowość Nowej Zelandii zlokalizowana w dolinie i otoczona oceanami, także Petone jest wystawiona na owe "błyskawiczne powodzie" które mogą powstać z powodu "oberwania się chmury" przedzierającej się przez szczyty okolicznych gór. 
       13. Zatopienienie wodami morza. Jak informują nas ortodoksyjni naukowcy, ocieplanie się klimatu ziemi powoduje szybkie topienie się lodowców. Z kolei woda z owych lodowców podnosi poziom oceanów i mórz. Jeszcze nawet bardziej intrygujący trend ujawnia punkt #I5 niniejszej strony. Zgodnie z nim, w obszarach których ludność praktykuje grupowo tzw. "naukową moralność" (tj. wypaczoną moralność wmuszaną obecnie ludzkości przez "ateistyczną naukę ortodoksyjną"), poziom morza wzrasta znacznie szybciej niż w pozostałych miejscach ziemi. Przykładowo, według artykułu [3#I5] z tamtego punktu #I5, poziom morza w Wellington wzrasta najszybciej ze wszystkich wybrzeży Nowej Zelandii. Petone leży niedaleko od Wellington i nisko nad poziomem morza. Chociaż więc poziom morza w Petone wzrasta znacznie wolniej niż w Wellington, ciągle w przypadku gdy poziom ten znacznie się podniesie, Petone ulegnie zatopieniu. Petone może też zostać zatopione jeśli w wyniku jakiegoś trzęsienia ziemi jego powierzchnia ulegnie obniżeniu. Wszakże w 1840 roku Petone, podobnie jak Wellington, zostały wyniesione w górę zaistniałym wówczas trzęsieniem ziemi. (Do dzisiaj na ulicach Wellington można zobaczyć mosiężne tablice z napisem "Shoreline 1840" które oznaczają granicę fragmentu Wellington jaki wówczas został wyniesiony w górę z dna morza - tablice takie m.in. można zobaczyć tam tuż przy bramie do parlamentu.) Skoro zaś miejscowości te zostały wyniesione w górę z dna morza jednym trzęsieniem ziemi, inne trzęsienie ziemi może je pogrążyć w morzu - tak jak stało się to kiedyś z miastem Wineta koło Świnoujścia, opisanym w punktach #H2 i #G2 strony o nazwie tapanui_pl.htm
       14. Tornada. W okolicach Petone pojawiały się już tornada. Niedawno jedno z nich zasiało spustoszenia w niedalekim New Plymouth. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że pewnego dnia jakieś śmiercionośne tornado uderzy i w Petone. 
       15. Huragany. Huragany relatywnie często przetaczają się ponad Petone - co dokumentuje m.in. materiał dowodowy z punktu #I3 niniejszej strony. Może się więc zdarzyć, że któryś z nich dokona odnotowalnych zniszczen, lub nawet odbierze komuś życie. 
       16. Obsuwiska ziemi. Leżąc w dolinie, Petone jest wystawione na katastrofalne obsuwiska ziemi. Szczególnie że jedyne dwie drogi dojazdowe do Petone przebiegają tuż pod zboczami gór - stąd moga być łatwo zablokowane co większymi obsuwiskami ziemi. Także rzeka "Hutt River" w niektórych miejscach przepływa tuż przy zboczu gór. Ona także może być zablokowana takim obsuwiskiem, w ten sposób formując zarówno powódź jak i błyskawiczną powódz. 
       17. Meteoryty. Tak jak niemal każda inna miejscowość na Ziemi, również Petone może zostać zniszczone uderzeniem meteorytu o znacząco wyższej masie niż typowe meteoryty. Takim wlaśnie zniszczeniom od meteorytów poświęcone byly nawet całe filmy fabularne. 
       18. Spalenie ludności promieniowaniem kosmicznym. Okresowo Petone łatwo może się znaleźć w zasięgu tzw. "dziury ozonowej" jaką ludzie otworzyli ponad południowym biegunem ziemi. (Dziura ta, a także jakieś inne tajemnicze mechanizmy wyniszczające które wyniszczają ludność Antypodów, opisane zostały m.in. w punkcie #G1 strony o nazwie newzealand_visit_pl.htm.) Niekontrolowane powiększenia tej dziury eliminują ochronę Ziemi i ludzi przed morderczym promieniowaniem kosmicznym. Może się więc zdarzyć, że jakieś zdarzenie na Ziemi, przykładowo jakaś eksplozja lub błędne zadziałanie w którejś z ogromnych fabryk chemicznych, spowoduje nagłe i masowe usunięcie ozonu z atmosfery. W takim zaś przypadku ludność niemal całej Nowej Zelandii, włączając w to mieszkańców Petone, prawdopodobnie zostałaby spalona morderczym promieniowaniem kosmicznym. 
       19. Katastrofa nuklearna. Nowa Zelandia nie posiada własnych reaktorów nuklearnych ani własnych bomb jądrowych, aby sama spowodowała kataklizm nuklearny w rodzaju tego opisanego w punktach #M1 do #M1.3 strony o nazwie telekinetyka.htm. Jednak w 2009 roku się okazało, że spora część australijskiego eksportu uranu przepływa przez nowozelandzkie porty. Ponadto miasteczko Petone leży nad morzem, w którym pływają atomowe łodzie podwodne. Nad Petone latają też samoloty i satelity innych niż Nowa Zelandia krajów - zaś nie zawsze wiadomo co jest na ich pokładzie. Wcale NIE daje się więc zupełnie wykluczyć możliwości jakiegoś wypadku czy przypadku, w którym Petone padłoby ofiarą nuklearnej katastrofy podobnej do tej z Fukushima w Japonii czy z Czernobyla na Ukrainie. 
       20. Katastrofa i upadek jakiegoś urządzenia latającego. Do dzisiaj ludzie nabudowali ogromną liczbę latających urządzeń, sporo z których często przelatuje ponad Petone. Stacje orbitalne, satelity, rakiety, samoloty wojskowe, transportowe i pasażerskie, itp. Niektóre z tych urządzeń niosą w sobie sporo paliwa jakie może eksplodować, a czasami nawet izotopy radioaktywne lub nawet bomby nuklearne. Nie daje się więc wykluczyć, że któreś z owych urządzeń pewnego dnia uderzy w Petone i np. skazi je radioaktywnie albo np. zniszczy jakąś eksplozją. 
       21. Anarchia, bezprawie, upadek państwowości, rabunki, głód, wyludnienie, itp. W okresach średniowiecznych plag niektóre obszary Europy doświadczyły kompletnego upadku cywilizacyjnego, połączonego z anarchią, rabunkami, upadkiem produkcji żywności, głodem, wyludnieniem, itp. Przykładowo, w okresie plagi cholery z 1680 roku, jednym z takich obszarów cywilizacyjnego upadku stał się teren dzisiejszego Dolnego Śląska z Polski, szczególnie jego część leżąca na pograniczu dzisiejszej Polski i Czech. Popędzani głodem ludzie opuszczali wówczas miasta i wsie i wędrowali w poszukiwaniu żywności, rabując i niszcząc wszystko na swej drodze. Ci co dłużej nie mogli już wytrwać umierali gdzie popadło. Na dodatek, mieszkańcy sąsiadujących obszarów w których ciągle panował relatywny ład, organizowali "oczyszczające wyprawy wojenne" do takiego zanarchizowanego terenu w celu pozabijania resztek takich zdziczałych i głodnych włóczęgów - tak aby włóczędzy ci NIE mogli przenosić rabunków i anarchii także na sąsiadujące obszary. W rezultacie, drogi i pola zostały tam zaścielone ludzkimi szkieletami i czaszkami. W sto lat później, gdy ład i cywilizacja powróciły do tego obszaru, miejscowy ksiądz Wacław Tomaszek pozbierał z pól niektóre z owych kości i czaszek, oraz powykładał nimi ściany i sufit słynnej obecnie na cały świat i tłumnie odwiedzanej "kaplicy czaszek" w Czermnej k. Kudowy Zdroju, Polska. W owej kaplicy zgromadzone zostało niemal 25 tysięcy ludzkich czaszek. Przyczyną która w średniowieczu powodowała pojawianie się tych okresów anarchii, bezprawia i masowych śmierci, było nagłe wymieranie z powodu zarazy specjalistów którzy są absolutnie niezbędni dla podtrzymania cywilizacyjnego ładu na danym terenie, tj. nagłe wymieranie młynarzy, piekarzy, rolników, itp. W rezultacie bowiem tego nagłego wymierania, reszta społeczeństwa doświadczała nagłego głodu. Zmuszona więc była do rabowania żywności - co powodowało dodatkową eskalację głodu, upadku produkcji żywności, wymierania, wyludniania, zdziczenia, itp. Co jednak dosyć intrygujące, chociaż z zupełnie odmiennej przyczyny, na obszarze Nowej Zelandii zaczynają pogłębiać się warunki niebezpiecznie podobne do tych jakie powodowały tamte średniowieczne upadki państwowości, wyludnienia, okresy anarchii, głodu, rabunków, itp. Mianowicie, począwszy od 2008 roku z Nowej Zelandii coraz bardziej masowo uciekają do Australii specjaliści absolutnie niezbędni do podtrzymywania cywilizacyjnego ładu całego kraju - po szczegóły patrz np. artykuł "Thousands of disillusioned Kiwis pay $15 each for chance to attain the mass exodus to OZ" (tj. "tysiące rozczarowanych Nowozelandczyków płaci $15 każdy za szansę aby uczestniczyć w masowej ucieczce do Australii"), ze strony A1 gazety The New Zealand Herald, wydanie z poniedziałku (Monday), April 14, 2012. Jeśli więc owa masowa ucieczka specjalistów NIE zostanie jakoś powstrzymana, progowa ilość specjalistów wymaganych dla utrzymania cywilizacyjnego ładu w kraju może zostać zaniżona. W takim zaś przypadku wystarczy jakiś niewielki dodatkowy kataklizm, np.trzęsienie ziemi, powódź, susza, duży pożar, nagły mróz, itp., który uniemożliwi dystrybucję żywności, a nagle pojawią się braki żywności, co z kolei może spowodować raptowną ucieczkę ludności z miast, rabunki, anarchię, upadek produkcji żywności, głód, oraz szybkie wymieranie całej ludności. Przy kontynuowaniu więc owego niebezpiecznego trendu zapoczątkowanego jeszcze w 2008 roku NIE daje się całkowicie wykluczyć mozliwości, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli i że Nowa Zelandia jako pierwsza w świecie doświadczy nowoczesnej wersji tamtych średniowiecznych okresów anarchii, bezprawia, wyludnienia i głodu. Stałoby to w zgodzie ze starą przepowiednią opisaną w punkcie #H1 strony przepowiednie.htm, że zaludnienie Ziemi kiedyś aż tak się obniży, iż "człowiek będzie całował ziemię kiedy zobaczy na niej ślady innego człowieka". Oczywiście, gdyby przypadkiem taka anarchia, wyludnienie i głód nadeszły do Nowej Zelandii, Petone leżące tuż przy stolicy kraju byłoby miastem które od niego by ucierpiało jako jedno z pierwszych i jedno z najsilniej poturbowanych. 
       22. Rewolucja. Ta ma miejsce, kiedy znaczna proporcja ludności danego kraju zaczyna tak mieć dosyć ustroju lub rządu jaki panuje w owym kraju, że podejmuje zbrojną walkę o usunięcie tego ustroju lub rządu. Najlepszym przykładem rewolucji jest owa "Rewolucja Październikowa" w Rosji z 1917 roku. (Chociaż zaczęła się ona kiedy mniej niż 20% ludności carskiej Rosji wykazało wysokie niezadowolenie z ustroju i rządu, ciągle była ona zwycięska.) Była ona też równie krwawa i niszczycielska, jak typowa wojna domowa. Żaden kraj na świecie NIE jest wolny od niebezpieczeństwa rewolucji. Wszakże aby rewolucję wywołać, wystarczy że rząd danego kraju alienuje się od swego narodu. A może wyglądać na to, że tak właśnie ma się obecnie sytuacja z rządem Nowej Zelandii. Przykładowo, w artykule "Low value of vote, lack of trust, key to poor election turnout" (tj. "Niska wartość głosowania, brak zaufania, klucz do niskiego uczestnictwa w wyborach") ze strony A6 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), April 28, 2012) zostało poinformowane, że w wyborach z 2011 roku, ponad milion uprawnionych do głosowania obywateli Nowej Zelandii (czyli około 25%), wykazał tak dużą niechęć do rządu i do obecnego systemu politycznego, że NIE poszedł głosować. A Nowa Zelandia ma teraz zaledwie cztery i pół miliona mieszkańców. Innymi słowy, już obecnie w Nowej Zelandii jest większy procent zniechęconych do swego rządu i systemu politycznego, niż było ich w carskiej Rosji w chwili wybuchnięcia tam Rewolucji Październikowej. Nie należy więc być zdziwionym, jeśli pewnego dnia dzienniki będą miały wiele do powiedzenia na temat Nowej Zelandii. 
       23. Wojna domowa. Ta ma miejsce kiedy jedna część danego kraju lub narodu zaczyna działania zbrojne wymierzone przeciwko drugiej części tego samego kraju lub narodu. Z reguły są one też nawet bardziej krwawe i niszczące niż wojny. Wszakże każda z walczących stron stara się w nich kompletnie unicestwić drugą ze stron. (Podczas gdy w wojnie agresor zwykle chce tylko uzyskać dostęp do zasobów naturalnych zaatakowanego kraju - jest więc zainteresowany aby zasoby te pozostawały relatywnie nieuszkodzone.) Zgodnie z ustaleniami filozofii totalizmu, aby w danym kraju lub narodzie wybuchła jakaś wojna domowa, spełnione muszą być co najmniej dwa warunki. Mianowicie: (1) muszą tam istnieć co najmniej dwa tzw. "intelekty grupowe" o tych samych cechach jednak o nawzajem kolidujących ideologiach, oraz (2) historycznie pomiędzy tymi dwoma intelektami grupowymi musi istnieć nagromadzenie niezbalansowanej "karmy grupowej" (czym jest owa "karma grupowa" wyjaśnia to zgrubnie punkt #A2 tej strony). W przypadku Nowej Zelandii, warunek (1) moim zdaniem jest spełniony. Chociaż bowiem nie natknąłem się jeszcze na wymagane badania, odnoszę wrażenie że faktycznie zamieszkują ją dwa tożsame intelekty grupowe o podobnych cechach genetycznych jednak o kolidujących ideologiach, mianowicie (a) Nowozelandczycy wychowani w wierze, że są potomkami Maorysów którzy około 800 lat temu odebrali całą Nową Zelandię od uprzednio ją zamieszkujących tzw. "Moa Hunters", a stąd którzy wierzą że mają wyłączne prawo do wszelkich zasobów naturalnych owego kraju, oraz (b) Nowozelandczycy wychowani w wierze, że są potomkami Europejczyków którzy kilka pokoleń temu zakupili lub odebrali część Nowej Zelandii od Maorysów, a stąd którzy wierzą że mają prawo do korzystania przynajmniej z częsci zasobów naturalnych tego kraju. Co do spełnienia warunku (2) NIE wykonałem wymaganych analiz. Wszakże analizy takie wymagałyby wysoce pracochłonnej moralnej quantyfikacji dotychczasowych wojen domowych jakie już zaszły pomiędzy oboma tymi intelektami grupowymi. Jednak na podstawie efektów działalności tzw. Trybunału Treaty of Waitangi odnoszę wrażenie, że, niestety, ciągle istnieje taka niezbalansowana karma pomiędzy owymi dwoma intelektami grupowymi. Z kolei ewentualne istnienie takiej karmy oznaczałoby, że któregoś dnia może dojść pomiędzy nimi do jakiejś formy wojny domowej. Oczywiście, Petone położone tuż przy stolicy kraju prawdopodobnie podczas takiej wojny domowej ucierpiałoby znacząco (jeśli nie najbardziej). 
       24. Wojna. Mogłoby się zdawać że Petone jest zbyt daleko od reszty świata aby jakakolwiek wojna mogła zagrażać temu miasteczku. Jednak jeśli sprawdzi się historię drugiej wojny światowej, wówczas staje się jasnym że Nowa Zelandia tylko "o włos" uniknęła inwazji. Jakaś zaś wojna ciągle może się powtórzyć - wszakże świat jest pełen polityków z nadmiernie rozdmuchanym ego oraz zagłuszonym sumieniem. Nadchodząca zaś na Ziemię epoka "wielkiego głodu" może spowodować sytuację, że jakiś zagłodzny kraj lub naród pokusi się o zdobycie dostępu do żywności którą masowo produkuje Nowa Zelandia. W przypadku zaś wojny, gdyby ktoś zaplanował inwazję na militarnie bardzo słabą Nową Zelandię, wówczas Petone padłoby zapewne pierwszą jej ofiarą. Wszakże każda inwazja zawsze wymierzana jest najpierw w stolicę (w tym przypadku w Wellington). Jednak położenie Wellington powoduje, że strategicznie bardziej opłacalnym byłoby aby desant do Wellington skierować na plażę w Petone. Wszakże Petone ma jedyną plażę w bliskości Wellington, na której łatwo mogą wylądować dowolne desantowe wehikuły - podczas gdy desant byłby ogromnie trudny w górzystym Wellington (które to miasto zapewne będzie też lepiej niż Petone przygotowane do obrony). Desant zaś w Petone umożliwiałby proste odcięcie Wellington od reszty Nowej Zelandii, a więc od posiłków i od zaopatrzenia - wszakże jedyne dwie drogi do Wellington przebiegają tuż przy Petone. Petone leży też w płaskiej dolinie - znacznie trudniejszej do obrony niż Wellington. W końcu z Petone przyszłoby łatwo okrążyć i zaatakować Wellington ze wszystkich stron, czego NIE dałoby się dokonać z żadnego innego miejsca desantu. W sumie, w przypadku ewentualnej wojny i inwazji Nowej Zelandii, jest niemal pewnym, że Petone byłoby jej pierwszą nowozelandzką ofiarą i zapewne miejscem które ucierpi od niej najwięcej. 
       Podsumowując powyższe, liczba kataklizmów które mogą zniszczyć miasteczko Petone, a z nim zniszczyć również wszystkie sąsiednie miejscowości (tj. Wellington, Lower Hutt, itp.), jest prawdopododobnie jedna z nawyższych w świecie. Praktycznie bowiem Petone (a z nim wszystkie sąsiadujące z nim miejscowości) jest "zagrożone" niemal każdym kataklizmem jaki jest możliwy na Ziemi i jaki zagraża dowolnej innej miejscowości na świecie. Bez przesady można więc twierdzić, że Petone jest jedną z najbardziej niebezpiecznych miejscowości na świecie. Z tego bowiem co mi wiadomo, żadne inne miejscowości na świecie NIE są wystawione na aż tyle najróżniejszych potencjalnych kataklizmów, jak Petone. Nie powinno więc nas dziwić, że nawet Starosta powtarzalnie trzęsionego miasta Christchurch wyrażał obawy przed dłuższym przebywaniem w sąsiadującym z Petone stolicznym mieście Wellington.
Antworten to top
#13
#C3. Na jakie dalsze zagrożenia jest wystawione miasteczko Petone (a także wystawione są miejscowości sąsiadujące z Petone, takie jak Wellington, Lower Hutt, itp.) - zgodnie z definicją "kataklizmów" wypracowaną przez nową "totaliztyczną naukę":
       Nowa "totaliztyczna nauka" (ta skrótowo opisana w punkcie #A2 niniejszej strony), wypracowała definicję "kataklizmów" która jest drastycznie odmienna od definicji wyznawanej przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną". Mianowicie, z ustaleń nowej "totaliztycznej nauki" wynika, że "kataklizmem" nazywane jest każde działanie Boga które "koryguje grupową moralność ludzi" poprzez zasiewanie znaczących zniszczeń lub nawet śmierci jakie zmuszają potem daną społeczność do podjęcia swej odnowy moralnej i filozoficznej. Więcej informacji na temat owych kataklizmów korygujących ludzką moralność zawarte jest m.in. w punktach #C1 i #E2 strony o nazwie day26_pl.htm. Z kolei definicje "moralności" oraz "grupowej moralności" wypracowane przez nową "totaliztyczną naukę" podane są w punkcie #B5 strony morals_pl.htm oraz w punkcie #E2 strony o nazwie totalizm_pl.htm
       Drastyczna odmienność powyższej definicji "kataklizmów" wypracowanej przez nową "totaliztyczną naukę", od definicji "kataklizmów" wyznawanej przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną" i przytoczonej w punkcie #C2 powyżej, wprowadza szereg znaczących konsekwencji. Wszakże przykładowo, przed kataklizmem zsyłanym ludziom przez Boga ludzie mogą się bronić poprzez wyeliminowanie powodów dla których ów kataklizm jest zsyłany. Ponadto już obecnie ludzie mogą im zapobiegać, a nawet powstrzymywać z pomocą obietnic jakie Bóg udzielił ludzkości w tej sprawie. 
       Zgodnie też z powyższą definicją "kataklizmów", nowa "totaliztyczna nauka" będzie kompletnie inaczej definiowała "zagrożenia" jakie mogą sprowadzić jakiś kataklizm na dane miasto czy daną społeczność. Przy takim bowiem zdefiniowaniu "kataklizmów", zgodnie z ustaleniami nowej totaliztycznej nauki "zagrożeniem" będącym w stanie sprowadzić "kataklizm" na dane miasto czy daną społeczność jest "każde grupowe odejście od praktykowania moralnego życia". Innymi słowy, według totaliztycznej nauki, kataklizmy są tylko skutkami, podczas gdy przyczynami pojawiania się kataklizmów, są grupowe odejścia danych miast czy społeczności od zasad prowadzenia moralnego życia. Aby więc zilustrować tutaj jakie rodzaje "zagrożeń" według nowej "totaliztycznej nauki" mogą spowodować nadejście kataklizmu, poniżej wskażę na przykładzie miasteczka Petone (i miejscowości je otaczających) jakie zagrożenia pojawiają się dla owego miasteczka. Oto wykaz najważniejszych z nich (zestawione w kolejności szacowanej przez autora ich aktualności dla Petone i dla sąsiadujących z Petone miast): 
       1. Niebezpieczeństwo spadku liczby "sprawiedliwych" poniżej minimum 10-ciu wymaganych przez Boga. Prawdopodobnie jedynym powodem dla którego miasteczko Petone (a stąd także i miasto Wellington, Lower Hutt, itp.) ciągle NIE doświadczyło jeszcze jakiegoś niszczycielskiego kataklizmu, jest że w "zasięgu zniszczenia" od Petone nadal mieszka owych co najmniej "10 sprawiedliwych" wymaganych przez Boga - tak jak wyjaśnia to m.in. punkt #I1 strony o nazwie quake_pl.htm, zaś opisują punkty #G2 i #I1 strony o nazwie day26_pl.htm. Niestety, w ostatnich czasach pojawiła się "inicjatywa" miejscowych władz, która w efekcie końcowym może spowodować spadek liczby owych "sprawiedliwych" poniżej wymaganej liczby dziesięciu. Inicjatywą tą jest opisywany w artykule [1#C3] o tytule "Quake fears strike Catholic churches" (tj. "obawy trzęsinia ziemi uderzyły kościoły katolickie"), ze strony A1 gazety The Dominion Post Weekend, wydanie z soboty (Saturday), April 7, 2012. Zgodnie z nim, w okolicach Petone około 25 kościołów katolickich może zostać zamknięte, ponieważ sposób na jaki zostały one zbudowane nie wypełnia dzisiejszego "kodu budowlanego" jaki legalnie jest wymagany w Nowej Zelandii. Z kolei niespełnianie owego "kodu budowlanego" powoduje, że kościoły te nie mogą zostać ubezpieczone - czyli że w razie jakiegokolwiek wypadku władze kościóła ponosiłyby wszelkie koszta. Jest zaś oczywistym, że jeśli kościoły owe faktycznie zostaną zamknięte na dobre, księża którzy w nich odprawiają msze, zostaną przeniesieni do innych rejonów kraju, lub nawet do innych krajów. Owo masowe zamykanie kościołów w okolicach Wellington (czyli także i Petone) zostało ponownie potwierdzone artykułem [2#C3] o tytule "Number of Catholic parishes set to halve" (tj. "liczba katolickich parafii zadecydowana do pomniejszenia o połowę"), ze strony A5 gazety The New Zealand Herald (wydanie z wtorku (Tuesday), May 14, 2013). Tego typu więc "inicjatywy" miejscowych władz, zagrażają że już wkrótce może się okazać iż w okolicach Petone zabraknie kilku osób z grona owych wymaganych "10 sprawiedliwych", brakuje więc kompletu tych co chronili zarówno Petone jak i okoliczne miejscowości przed jakimś kataklizmicznym zdarzeniem jakie już od dawna zagraża tym miejscowościom. 
       2. Następstwa niemoralnych postępowań ludzi. W wielu miejscach Biblii zawarte są ostrzeżenia, że jeśli ludność jakiegoś miasta zacznie postępować niemoralnie, wówczas miasto to zostanie zniszczone kataklizmem. Przykłady bibilijnych miast zniszczonych w taki sposób to Sodoma i Gomora. Natomiast bibilijny przykład miasta które uchroniło się od takiego zniszczenia, a stąd dało nam przykład jak my możemy się bronić przed kataklizami, to Niniwa. (Niniwa to stolica dawnej Asyrii, zwana także "Nowym Bibilonem". Jej ruiny zlokalizowane są na obszarze dzisiejszego Iraku. Zgodnie z artykułem "Detective work proves Hanging Gardens existed, but not in Babylon", ze strony B6 gazety Weekend Herald (wydanie z soboty (Saturday), May 11, 2013), to właśnie w Niniwa miały się znajdować słynne "wiszące ogrody" w starożytności uważane za jeden z 7 "cudów świata".) Jaki jednak los może spotkać niemoralnie postepujące miasta, ilustrruje nam to NIE tylko Biblia, ale także aż cały szereg przykładów historycznych i dzisiejszych. Do takich przykładów opisanych na totaliztycznych stronach, należą m.in. średniowieczne miasto Wineta, które kiedyś istniało koło dzisiejszego Świnoujścia, a którego zniszczenie opisane jest w punktach #H2 i #G2 strony o nazwie tapanui_pl.htm, a także miasta Salamis i Saeftinghe opisane w punktach #H3 do #H4 strony tapanui_pl.htm
       3. Następstwa niemoralnych decyzji i działań polityków. Wellington jest stolicą Nowej Zelandii. Jak zaś przystało na stolicę, to w Wellington podejmowane są najróżniejsze decyzje których następstwa dotykają potem cały kraj. Kiedy więc któreś z owych decyzji i działań nie spełniają definicji "moralnie poprawnego postępowania" (tj. nie spełnią definicji przytoczonej w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm), wówczas ich następstwa indukują skargi i narzekania ludzi. Z kolei takie właśnie skargi i narzekania ludzkie są powodem dla którego określone miejscowości są karane kataklizmami przez Boga - tak jak wyjaśniają to "2" i "Ad. 2" z punktu #B5 strony o nazwie seismograph_pl.htm. Ujmując powyższe innymi słowami, to co czynią politycy w Wellington, jest powodem iż m.in. ponad Wellington i ponad Petone gromadzą się coraz cięższe chmury nadchodzącego kataklizmu. 
       4. Unikanie przez lokalną społeczność oficjalnego podjęcia wdrożania którejkolwiek z bazujących na moralności metod ochrony przed kataklizmicznymi zjawiskami. Ani Petone, ani żadna inna miejscowość w Nowej Zelandii NIE podjęła jeszcze oficjalnego wdrożenia którejkolwiek z bazujących na moralności metod obrony przed kataklizmicznymi zjawiskami, w rodzaju metod opisanych w punktach #H1, #I2 i #J1 strony o nazwie quake_pl.htm czy w punkcie #I3.1 strony o nazwie day26_pl.htm
       5. Unikanie przez lokalną społeczność próby choćby tylko przetestowania efektywności bazujących na moralności metod ochrony przed kataklizmami - w rodzaju metody opisanej w punkcie #J1 strony quake_pl.htm czy metody opisanej w punkcie #I3.1 strony o nazwie day26_pl.htm
       6. Pogłębiające się odchodzenie od wiary w Boga i uleganie ateistycznym naciskom dzisiejszej oficjalnej nauki. Jak zaś wyjaśniłem to w punkcie #A2 niniejszej strony; jak podkreśla to artykuł "Worried scientists call for veto of Monkey Bill" (tj. "zmartwieni naukowcy nawołują do zawetowania ustawy o dozwoleniu nauki kreacjonizmu, zwanej Monkey Bill") ze strony A14 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), April 11, 2012; a także jak ujawnia to aż kilka innych totaliztycznych stron - dla przykładu patrz punkty #D1 i #C3 na stronie o nazwie antichrist_pl.htm czy punkt #G3 na stronie o nazwie przepowiednie.htm, stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" niemal już siłą zmusza obecnie ludzi do coraz bardziej niemoralnego postępowania. Drastycznym przykładem tego procesu ulegania ateistycznej nauce, jest pojawienie się także na nowozelandzkich autobusach ogłoszenia dla Londynu opisywanego w punkcie #A2 tej strony. 
       7. Niemoralne konsekwencje kapitalistycznej gospodarki. Jedyne o co kapitalizm dba, to dochód. Owa jednak pogoń za zyskiem zbyt często odbywa się kosztem zatrucia, zanieczyszczenia lub zniszczenia naturalnego środowiska, wykorzystywania i eksploatacji robotników, itd., itp. W ten sposób rośnie przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi mieszkańcami Nowej Zelandii, rośną więc także ilości skierowanych do Boga skarg biedagów dopraszających się sprawiedliwości. Z kolei np. gleba i woda w Petone mogą zostać zatrute jakąś niechlujną fabryką, tak jak do niedawna zatruwane one były sproszkowanym ołowiem i chemicznymi wyziewami zlokalizowanej w Petone fabryki "Exide". Natomiast woda lokalnej rzeki "Hutt River" może być zatruwana produktami gospodarki rolnej, gnojówką, odchodami ludzkimi, oraz odpadami przemysłowymi, które z kolei zatrują aż dokumentnie środowisko basenu "Wellington Harbour", że oprócz owadów nic zdrowego nie będzie chciało tam się rodzić. Już obecnie okolice Petone są trapione przez chmary krwiożerczych "muszek piaskowych" (po angielsku zwanych "sand flies") na których ukąszenia wielu ludzi, włączając w to mnie, jest uczulonych. W pobliskich wodach zagnieździł się też nowy rodzaj komara - tego samego który w tropiku roznosi chorobę "żółtą febrę" oraz "dengue". 
       Każde z powyższych zagrożeń moralnych może byc eskalowane powyżej karalnego przez Boga poziomu. W takim zaś wypadku Bóg może zesłać na dane miasto czy społeczność dowolny z kataklizmów opisanych w punkcie #C2 tej strony. Dlatego w interesie każdego miasta i społeczności leży podejmowanie świadomych działań aby utrzymywać każde z tych moralnych zagrożeń na możliwie najniższym poziomie. Niestety, wygląda na to że naukowa wiedza o Bogu ciągle narazie jest zbyt niska zarówno w samym Petone, jak i w całej Nowej Zelandii, a nawet w całym świecie, aby jakeś miasto lub społecznść już obecnie podjęły taką świadomą obronę przed kataklizmami. Stąd, jak narazie, zamiast celowego działania, wszędzie ludzie bronieni są przed kataklizmami tylko przez działanie przypadków i zbiegów okoliczności. 
       Szczerze mówiąc, jeśli porówna się powyższy wykaz zagrożeń, a także realia moralne panujące na miejscu w Petone i w pobliskich do Petone miejscowościach, wówczas staje się jasnym, że jakieś kataklizmiczne zjawisko już dawno temu powinno uderzyć w owe miejscowości. Jedynym zaś racjonalnym wytlumaczeniem dla faktu, że jeszcze ono NIE uderzyło, jest czysto przypadkowe zamieszkiwanie w zasięgu zniszczeń od Petone owych chroniących przed kataklizmami co najmniej "10 sprawiedliwych". Jak zaś na przypadki przystało, pewnego dnia jego ochronne działanie może się zakończyć.
Antworten to top



Gehe zu:


Benutzer, die gerade dieses Thema anschauen: 1 Gast/Gäste