Przepowiednie (2020) - rozdziały
#21
#F2. Ta sama przepowiednia (o "końcu chrześcijaństwa") z innych źródeł:
       Istotną cechą prawdy jest to, że w takiej samej treści zwykle wyłania się ona aż z całego szeregu odmiennych źródeł. Dlatego też dawno temu bo w 2005 roku, tj. w krótki czas po napisaniu i udostępnieniu innym niniejszej strony z przepowiedniami zasłyszanymi w czasach mojego dzieciństwa, jeden z czytelników uzupełnił je dodatkowymi danymi. Zanim jednak dane te zacytuję z jego emaila, chciałbym tutaj zwrócić uwagę na fakt, że np. na stronie internetowej wskazywanej poniżej w emailu tego czytelnika, dwóch ostatnich papieży (tj. "Gloria Olivae" oraz "Petrus Romanus") uważa się za jedną i tą samą osobę. Ponadto warto też odnotować, że poniższy wykaz zawiera o około 100 papieży mniej niż było ich w rzeczywistości (czyli że pomiędzy historycznie przełomowymi papieżami jacy są wymienieni na owej liście, wybierani też byli papieże którzy nie spowodowali żadnego istotnego zwrotu w historii ludzkości czy chrześcijaństwa). Oto owe dodatkowe dane dosłane przez jednego z czytelników stron internetowych totalizmu - cytuję "słowo w słowo" z emaila tego czytelnika: 
       W kwestii przepowiedni orientuję się nieco lepiej niż w kwestiach UFO. Pozwolę więc sobie przypomnieć, że chodzi o tzw. "proroctwo Św. Malachiasza" - Średniowiecznego mnicha z Irlandii. Podaje link gdzie można przeczytać na ten temat: republika.pl/mr_all/malachpl.htm. Św. Malachiasz taksatywnie wyliczył wszystkich następnych papieży i każdemu nadał łaciński "przydomek". I tak według Malachiasza: 
       - JAN PAWEŁ I - De medietate Lunae. 
       - JAN PAWEŁ II - Karol Wojtyła - De labore Solis (trud słońca). Karol Wojtyła przyszedł na świat w dniu zaćmienia slońca - 18 maja 1920 roku. Zostanie pochowany w piątek - 8 kwietnia 2005 roku - podczas zaćmienia słońca. 
       - następnym będzie GLORIA OLIVAE - chwała drzewa oliwnego. Może to być czarnoskóry papież - jak twierdzi większość ludzi, ale nie należy zapominać, że drzewo, gałązka oliwna stanowi symbol wśród ludów wywodzących się z kultury Śródziemnomorskiej, m.in. w kulturze ludów semickich. Może więc chodzić o papieża z żydowskimi korzeniami - pochodzeniem. 
       - ostatnim ma być PETRUS ROMANUS - Piotr Rzymski (Rzymianin). 
       Korzystając z okazji poruszania tematu proroctw chciałbym przedstawić także proroctwo opata Stanisława Reszki: Przepowiednia opata Reszki - lista królów Polski (z II połowy XVI wieku) "Profetia Abbatis Andreoviensis Stanislai de regibus Poloniae et veritas conformis". Czyli: Proroctwo opata jędrzejowskiego Stanisława Reszki o królach Polski. 
1. Flos in Vallae - Kwiat w dolinie 
2. Nominis Corona - Z imienia korona 
3. Exul fortunatus - Wygnaniec szczęśliwy 
4. Gloria succedens - Chwała następująca 
5. Manipulus sterilis - Sługa niepłodny 
6. Noctis breve Sidus - Krótkiej nocy gwiazda 
7. Manus Congregatorum - Ramię zebranych 
8. Diversi Coloris - Różnej barwy 
9. Solus Princeps - Jedyny księciem 
10. Ex duobus Unus - Z dwóch jeden 
11. Sonitus Apium - Brzeczenie pszczół 
12. Custos Vigilantiae - Stróż czujności 
13. Ipse Fortis - Sam mężny 
14. Civitatis aliquod ornamentum - Jakaś ozdoba państwa 
15. Alter Cracus - Drugi Krak 
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny 
17. Regnorum Occasus - Upadek królestw 
       Interpretacja prof. Bartłomieja Grocha zawarta w książce "Ks. Bronisław Markiewicz i jego dzieło oraz przepowiednie o przyszłości Polski" podaje: 
1. Flos in Valle - Henryk Walezy, gdyż łacińskie "vallis - dolina" pokrewne jest fracuskiemu słowu Valois. Waleziusze mieli w herbie lilię w dolinie. 
2. Nominis Corona - Stefan Batory, greckie "stefanos" znaczy wieniec, korona. 
3. Exul fortunatus - Zygmunt III. Jako dziecko został wypędzony ze Szwecji, szczęśliwie zostając królem Polski. 
4. Gloria succedens - Władysław IV, sławny ze zwycięstw. 
5. Manipulus sterilis - Jan Kazimierz, który w końcu abdykował. 
6. Noctis breve Sidus - Michal Korybut Wiśniowiecki, którego panowanie było krótkie i nieszczęśliwe dla Polski. Wiśniowieccy mieli w herbie gwiazdy. 
7. Manus Congregatorum - Jan III Sobieski, zwycięzca spod Wiednia. 
8. Diversi Coloris - August II, który rządził Polską i Saksonią. 
9. Solus Princeps - Stanisław Leszczyński (tu jest niepewność, czy nie należałoby zamienić kolejności królów z następnym). 
10. Ex duobus Unus - August III Mocny (patrz wyżej). 
11. Sonitus Apium - Stanisław August, za którego czasów Polska przypominała rojący się ul. 
12. Custos Vigilantiae - Tadeusz Kościuszko, który czuwał nad wszystkimi próbami odrodzenia Polski. 
13. Ipse Fortis - Henryk Dąbrowski, twórca legionów. 
14. Civitatis aliquod ornamentum - czasy Księstwa Warszawskiego i księcia Józefa Poniatowskiego. 
15. Alter Cracus - Drugi Krak - Józef Piłsudski, który przywrócił państwowość Polski, a lud usypał mu kopiec w Krakowie jak ongiś legendarnemu Krakowi. 
16. Patriae Sol - Słońce Ojczyzny - Papież Jan Pawel II. 
17. Regnorum Occasus - ?????? oznacza UPADEK KRÓLESTW - czasy, gdy upadną królestwa (państwa) i runą systemy. Po śmierci Jana Pawla II ... 
       Nr 17 punkt styczny, wspólny??? Przyszły "władca" - "przedstawiciel narodu". Co może spowodować upadek państw i zawalenie się systemów - ekonomicznych, politycznych itd??? 

       Na powyższym, dającym dużo do myślenia pytaniu kończy się cytat z emaila owego czytelnika.
Antworten to top
#22
#F3. "Koniec chrześcijaństwa" w tej przepowiedni był rozumiany w sensie "początku czegoś nowego" a nie jako "definitywny koniec wszystkiego":

       W powyższej "ludowej przepowiedni" interesująca jest dawna interpretacja owego "końca chrześcijaństwa". Z wyjaśnień owych dawnych ludzi pamiętam, że koniec ten wcale nie miał oznaczać całkowitego zaprzestania przez ludzi wiary w Boga, ani upadku instytucji religijnych obecnie reprezentowanych przez kościoły, świątynie, kapłanów, itp. Nie oznaczał on także iż ma nastąpić wówczas "koniec świata" - a stąd że nie będzie już miejsca na żadną religię. Ludzie opowiadający owe "przepowiednie" wyraźnie wyjaśniali ten "koniec chrześcijaństwa" w zupełnie inny sposób. Mianowicie twierdzili oni, że chrześcijaństwo będzie wówczas zastąpione znacznie "lepszą wiarą w Boga". Znaczy że ów dzisiejszy aparat nazywamy "chrześcijaństwem", który jest zadedykowana "służeniu Bogu", a który ukształtowany został historycznie ze złożenia razem określonej wiary, wiedzy, tradycji, symbolizmu, metod działania, ludzi, świętych miejsc i budynków, itp., zostanie wówczas zastąpiony znacznie lepszym aparatem, który zacznie nazywać siebie nieco inaczej. Jednak ów nowy aparat ciągle zadedykowany będzie "służeniu Bogu dla dobra ludzi", ciągle też będzie na niego się składała wiedza, tradycja, metody działania, ludzie, święte miejsca i budynki, itp. Co zaś najciekawsze, opisywane przez dawnych ludzi cechy owej "lepszej wiary w Boga" która w przyszłości ma zastąpić dzisiejsze chrześcijaństwo, dosyć dokładnie pokrywały się z cechami filozofii nazywanej "totalizm" (której relatywnie szeroki opis zawarty jest na licznych stronach internetowych o filozofii totalizmu, o Biblii jako "autobiografii Boga", o karmie, o prawach moralnych, o wolnej woli, oraz o Bogu i o naukowych dowodach na istnienie Boga - upowszechnianych za pośrednictwem "Menu 4").
Antworten to top
#23
#F4. Początkowo zmiany mogą być "czysto kosmetyczne":
Motto: "Wszelkie sprawy są proste - to ludzie czynią je skomplikowanymi."
       Kiedy się słyszy wyrażenie "koniec chrześcijaństwa" ze starej polskiej przepowiedni o "polskim papieżu, czarnym papieżu, oraz końcu chrześcijaństwa", wówczas w wyobraźni widzi się ten koniec jak jakąś katastrofę. Przykładowo, widzi się "koniec świata" oraz fizyczną niemożliwość aby jakakolwiek religia mogła być kontynuowana, czy widzi się "wojnę nuklearną", zburzenie kościołów, oraz zbyt twardą walkę o codzienne przetrwanie tych nielicznych ludzi którzy przeżyli, aby ciągle mieli oni czas i energię na wspieranie instytucji kościoła. Tymczasem jeśli się przypomni co dawni ludzie mówili o owym "końcu chrześcijaństwa", wówczas się okazuje że faktyczne opisywali oni tylko "koniec starego" jaki jednak pojawi się tylko po to aby wyzwolić "początek nowego". Okazuje się też, że przy takim "końcu starego a początku nowego" początkowe zmiany mogą mieć "czysto kosmetyczny" charakter i mogą bardziej dotyczyć zmiany filozofii i światopoglądów niż całkowitego zreformowania instytucji kościoła i "wiary w Boga". Dla przykładu, gdyby ów "koniec starego i początek nowego" miał miejsce na bazie stwierdzeń Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu, wówczas zmiany zaszłe w rzeczywistości mogłyby ograniczać się do jedynie 3 "kosmetycznych" udoskonaleń filozoficznych chrześcijaństwa, a mianowicie: 
       1. Adoptowanie przez chrześcijaństwo naukowych fundamentów w postaci ustaleń [b]Konceptu Dipolarnej Grawitacji[/b]Ta niewielka zmiana filozoficzna w postaci przyjęcia fundamentów naukowych, spowodowałaby jednak rewolucyjne następstwa. Przykładowo, pozwalałaby ona naukowo dowodzić istnienia Boga, naukowo wyjaśniać cechy Boga - tak jak to uczyniono w tomie 6 monografii [8/2] "Totalizm", oraz naukowo ukierunkowywać współżycie ludzi z Bogiem jakie najkorzystniej służyłoby interesom szczęścia ludzi i celom Boga. Innymi słowy, takie zabazowanie naucznia i działalności chrześcijaństwa na fundamentach naukowych wynikających z Konceptu Dipolarnej Grawitacjispowodowałoby także że dotychczasowa wiara w Boga zostałaby zastąpiona przyszłą wiedzą i pewnością Boga
       2. Zaakceptowanie zróżnicowanych manifestacji Boga. Znaczy, zaakceptowanie że dla poszczególnych kultur o zróżnicowanych cechach, ten sam Bóg manifestuje swoje istnienie i działania też w zróżnicowany sposób - jaki jest najbardziej odpowiedni dla danych kultur. Ta niewielka transformacja filozoficzna w skutkach okazałaby się ogromnie rewolucyjna. Wszakże dzięki niej wszystkie religie nagle mogłyby się zjednoczyć w jedną instytucję służby Bogu. Wszystkie religie służą przecież temu samemu Bogu. Tyle, że każda z nich służy Bogu w sposób który jest zgodny z manifestacjami jakimi ten sam Bóg zaapelował do specyfiki kultury ludzi którym dane religie służą. W rezultacie kapłani wszystkich religii faktycznie są "zawodowymi sługami tego samego Boga" - czyli kolegami po fachu. Jedyne co ich różni pomiędzy sobą, to tradycja i kultura narodu który przybliżają do tego Boga. Zamiast więc obecnych odmiennych religii, po wprowadzeniu tego filozoficznego usprawnienia powstałaby wówczas tylko jedna instytucja służby Bogu, w obrębie której kapłani działaliby albo zgodnie z tradycją katolicyzmu, albo protestanctwa, albo hinduizmu, albo buddyzmu, albo taoizmu, itp. 
       3. Zaniechanie celibatu i preferowania mężczyzn. To zaś spowodowałoby cały szereg następstw, na przekór że większość praw i tradycji kościoła i religii nadal byłaby zachowana (np. dobra kościoła nadal należałyby do kościoła, a nie do księży). Przykładowo, męscy kapłani mogliby mieć żony i dzieci. Msze mogłyby być prowadzone przez kobiety kapłanki. Kobiety kapłanki mogłyby też mieć mężów i dzieci. Stąd księża i kapłani przestaliby być oderwani od prawdziwego życia (tak jak ma to miejsce obecnie). Zaniknęłaby też główna przeszkoda na drodze do zawodu kapłana. 
       Ciekawostką powyżej opisanych zmian filozoficznych byłoby, że na przekór ich "kosmetycznej natury", ich kosekwencje okazałyby się rewolucyjne. Wszakże następstwa te obejmowałyby, m.in.: "zamienienie wiary w Boga w wiedzę o Bogu", rewitalizację zainteresowań ludzi w Bogu, podniesienie ogólnej moralności wszystkich ludzi, podniesienie szczęścia indywidualnych ludzi, rozpoczęcie zdążania w kierunku nowej totaliztycznej ery w wiarze i w polityce socjalnej, zjednoczenie wszystkich religii na świecie, zamienienie odrębnych służb religijnych w jednorodną grupę zawodowej służby Bogu, zaniknięcie odmiennych wyznań (np. chrześcijaństwa, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu, itp.) oraz powstanie jednorodnej "służby Bogu według tradycji chrześcijańskiej", "służby Bogu według tradycji hinduistycznej", "służby Bogu według tradycji buddyjskiej", oraz wiele więcej wszechogarniających następstw. Oczywiście, oprócz całych religii i narodów zmiany owe dotykałyby również indywidualnych ludzi.
Antworten to top
#24
#F5. Kryzys moralny katolicyzmu z kwietnia 2010 roku:
       W kwietniu 2010 roku kościół rzymsko-katolicki przeszedł ogromnie poważny kryzys, który o mało okazał się dla niego owym "ostatnim źdźbłem zdolnym załamać grzbiet wielbłąda", a o którego dalszych reperkusjach być może jeszcze kiedyś usłyszymy. Wszystko zaczęło się ponad miesiąc wczesniej kiedy prasa światowa natknęła się na informacji, że Kardynał Dr Joseph Ratzinger, w czasach poprzedzających zostanie Papieżem Benedyktem XVI, był odpowiedzialny za ukrycie oraz osłanianie przed wymiarem sprawiedliwości całego szeregu niemoralnych księży którzy seksualnie pastwili się nad powierzonymi ich opiece dziećmi. Przykłady metod tego ukrywania i osłaniania niemoralnie postępujących kapłanów, wraz z szeregiem nazwisk konkretnych księży którzy poddani zostali temu osłanianiu, opisuje aż cały szereg artykułów. Należy do nich przykładowo artykuł [1#F5] "Predators shuffled around the globe" (tj. "Drapieżcy przerzucani do innych miejsc świata"), ze strony B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 17, 2010, czy artykuł [2#F5] "Ratzinger refused to defrock priest" (tj. "Ratzinger odmówił wydalenia księdza z grona kapłanów") ze strony A15 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane we wtorek (Tuesday), June 1, 2010. W rezultacie, owi księża których niemoralne pastwienie się nad dziećmi kwalifikowało nie tylko do usunięcia z grona księży, ale wręcz dopraszało się poważnych kar kryminalnych, byli przez Stolicę Apostolską zwyczajnie delegowani do jakichś mało znanych części świata gdzie dalej mogli bezkarnie prowadzić swój łupieżczy tryb życia. 
       Prasa światowa dosyć precyzyjnie dokumentowała swoje zarzuty. Przykładowo, podawała nazwiska konkretnych księży i konkretnych miejsc w których księża ci pastwili się nad dziećmi, reprodukowała listy z dyrektywami podpisane przez Kardynała Dr Josepha Ratzinger, itp. Jednak zamiast tym bardzo konkretnym zarzutom przedstawić równie konkretną obronę (przykładowo opisu przedsięwzięć podjętych aby owi księża NIE powrócili do dawnych zwyczajów, czy statystyk liczbowych wykazujących poziom nawrócenia się czy poziom powrócenia do dawnych postępowań u owych poprzerzucanych księży), Stolica Apostolska zaczęła odwoływać się do średniowiecznych metod swego działania dając światu do zrozumienia że wszystko to są jedynie "knowania Szatana" nastawione na zniszczenie kościoła. Oczywiście, taka reakcja Rzymu jedynie pogorszyła sytuację. Na całym świecie ludzie zaczęli wykazywać oburzenie. Wielu oburzonych katolików wręcz zmieniło wiarę. Przykładowo, zgodnie z artykułem "German Catholics abandon church" (tj. "Niemieccy katolicy porzucili kościół"), ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), April 16, 2010, jedynie w miesiącu marcu 2010 roku i tylko w jednej diocezji Freiburg, zarzuciło katolicyzm aż 2711 osób. 
       Według mojej jednak osobistej oceny, największe zagrożenie że ów kryzys moralny kościoła z kwietnia 2010 roku może doprowadzić iż opisywana tutaj przepowiednia kiedyś się wypełni, wprowadza owa niepozorna inicjatywa opisana w artykule "Pair want Pope arrested in Britain over sex abuse cover up" (tj. "Para stara się spowodować zaaresztowanie Papieża za ukrywanie seksualnej eksploatacji"), ze strony B1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday), April 12, 2010. Zgodnie z tym artykułem, słynny ateista, Richard Dawkins, powołał zespół prawników któremu postawił za cel zmontowanie sądowego oskarżenia o popełnieniu przestępstw przeciwko ludzkości, jakie to oskarżenie powoliłoby na zaaresztowanie Papieża. Prof. Dawkins jest szeroko znany w świecie że typowo dopina swego celu - jako przykład patrz wyniki jego kampanii ogłoszeń na autobusach, że "NIE ma Boga" omawiane m.in. w punkcie #A2 strony timevehicle_pl.htm czy w punkcie #H4 strony cloud_ufo_pl.htm. Jeśli więc faktycznie zdoła zmontować oskarżenie na podstawie którego Papież będzie mógł być oskarżony i postawiony przed sądem, wówczas rzeczywiści może to sprowadzić koniec chrześcijaństwa. Wszakże takie oskarżenie spowoduje areszt Papieża - jeśli tylko z jakichkolwiek powodów opuści on "Holy Sea". Papież wszakże NIE będzie mógł użyć "diplomatic immunity" przed oskarżeniem, ponieważ jego państwo NIE jest członkiem ONZ. Po zaś areszcie i skazaniu Papieża, kościół katolicki by się zwyczajnie rozpadł. Zresztą, gdyby Papież został skazany za działalność przestępczą przeciwko ludzkości, to otworzyłoby drzwi do ogłoszenia całego kościoła katolickiego "nielegalną instytucją" i do rozwiązania tego kościoła. Opisywana tu przepowiednia by się więc wypałniła. 
       Jednym z kierunków moich badań jest związek pomiędzy katastrofami a niemoralnymi folozofiami ludzi którzy nimi są dotykani. Badania te opisane są szerzej m.in. na stronie internetowej day26_pl.htm. Ujawniają one dosyć szokujący obraz. Mianowicie, że równocześnie z czasem kiedy około 1995 roku panowanie nad Ziemią objęło wysoce niemoralne pokolenie które w punktach #I5 i #I6 strony tapanui_pl.htm ja nazywam "Midasami na odwyrtkę", Bóg rozpoczął też na Ziemi proces "moralnego oczyszczania ludzkości". Proces ten polega na tym, że każda społeczność i instytucja na Ziemi jest osądzana z moralnego punktu widzenia, zaś te z nich które pod względem moralnym NIE są krystalicznie czyste, są dyskretnie unicestwiane - najpierw jednak otrzymując od Boga rodzaj ostrzeżenia czy upomnienia aby zmieniły swoje postępowanie. Wygląda też na to że kościół katolicki wcale NIE został zwolniony czy wyłączony z przejścia przez ten przykry proces. To dlatego, ów kryzys z kwietnia 2010 roku prawdopodobnie jest właśnie owym wstępnym ostrzeżeniem od Boga. Ostrzeżenie to zdaje się stwierdzać, że albo kościół katolicki sam zacznie zmieniać swoje drogi - w ten sposób moralnie sam się oczyszczając i adoptując metody działania jakie są odpowiednie do wymogów dzisiejszych czasów (tak jak to opisałem w punkcie #F4 tej strony), albo też opisywana tu stara przepowiednia na jego temat ulegnie jednak wypełnieniu.
Antworten to top
#25
Część #G: "Przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku":
       Dokładną treść przepowiedni opisanych w tej części poznałem poza Polską. Mają one jednak związek z bardzo podobnymi przepowiedniami które w dzieciństwie słyszałem w powojennych Wszewilkach.

#G1. Objawienie Dayaków na temat daty otwartego rozpoczęcia misji na Ziemi przez Drugiego Jezusa:

       Na Borneo mieszkałem i pracowałem w obszarze, który jest głównie zajmowany przez plemiona Dayaków Lądowych. Sami siebie nazywają oni "Bidayuh". Dayacy są bardzo niezwykłymi ludźmi. Ich starszyzna jest szeroko znana ze swojej mądrości i zdolności przepowiedniowych. Z kolei ich kobiety są słynne ze swojej piękności i uznawane za jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie. (Osobiście muszę tutaj przyznać, że owa sława tych miniaturowych, kształtnych, pełnych naturalnej gracji i przepięknych kobiet o szlachetnych rysach, jest całkowicie zasłużona.) Przysłowia Dayaków uważane są za prawdziwe perły ludowej mądrości. Przeszli oni na chrześcijaństwo relatywnie niedawno. Stąd, jak to zawsze ma miejsce z tymi, którzy właśnie przyjęli wiarę chrześcijańską, w pobliżu ich kościołów miało ostatnio miejsce wiele cudów i niezwykłych wydarzeń. 
       Początkowo do środowiska Dayaków wprowadzony zostałem przez swoich studentów, którzy sami byli Dayakami, przedstawiali mnie więc krewnym, znajomym i osobistościom autorytetu z ich szczepu. Owe wprowadzenia były jedynym okresem w moim życiu, kiedy nazywano mnie "guru" oraz kiedy nie protestowałem gdy mnie tak tytułowano. W języku używanym przez Dayaków na codzień, używane jest zapożyczone z Indii słowo "guru", jakie znaczy tam "nauczyciel". Przez Dayaków przyporządkowane ono jednak bywa tylko tym szanowanym przez siebie wykładowcom, których się szczególnie lubi i z którymi się osobiście przyjaźni (pozostałych nazywa się tam oficjalnym zwrotem "mój wykładowca" albo "mój profesor"). Dayaccy studenci zawsze przedstawiali mnie swoim członkom rodziny, znajomym i osobistościom jako "mój guru" (tj. "my guru"). 
       Dayacy ogromnie mnie fascynowali, m.in. właśnie z powodu owych niewyjaśnionych zjawisk, jakie występowały w ich pobliżu. Miałem więc wśród nich dużo przyjaciół oraz utrzymywałem z nimi nieustanny kontakt. Jeden ze starszyzny Dayaków, z którym spędzałem wiele czasu na dyskusjach, wykazał mi wiele zaufania poprzez ujawnienie religijnego objawienia jakie w owym czasie otrzymali jacyś z ich starszyzny. Owo religijne objawienie stwierdzało, że Drugi Jezus jest już na Ziemi, oraz że otwarcie rozpocznie on swoją misję w dniu, w którym waluta "euro" zastanie wprowadzona w Europie. (Jak wiadomo z historii "euro", waluta ta wprowadzana była w kilku stadiach. Datą jej najbardziej pierwszego, chociaż ograniczonego, wprowadzenia do obiegu był 4 stycznia 1999 roku. Dnia 1 stycznia 2002 roku waluta "euro" została wprowadzona ponownie, tym razem już jako oficjalna waluta obiegowa aż dwunastu, z piętnastu istniejących, krajów ówczesnego europejskiego Wspólnego Rynku. Kraje jakie 1/1/2 oficjalnie wprowadziły ją do obiegu, to - w pisowni angielskiej: Austria, Belgium, Finland, France, Germany, Greece, Ireland, Italy, Luxembourg, Netherlands, Portugal, Spain. Nie wprowadziły jej wówczas: Britain, Sweden, Denmark.) Według owego objawienia Dayaków, wprowadzenie do obiegu waluty "euro", miało być symbolicznym odrodzeniem się Imperium Rzymskiego. Przepowiednie stwierdzały więc, że będzie ono również datą, kiedy Drugi Jezus rozpocznie otwartą realizację swojej misji na Ziemi. Objawienie także stwierdzało, że zanim rozpocznie on otwarcie realizować swoją misję na Ziemi, odwiedzi on Dayaków oraz będzie przez jakiś czas żył wśród nich. 
       Oczywiście, ja ogromnie się zainteresowałem tym objawieniem. Jako mały chłopiec nasłuchałem się bowiem wielu przepowiedni na temat zbliżającego się przybycia Drugiego Jezusa na Ziemię. Dla przykładu dawne polskie przepowiednie ściśle łączą z Polską drastyczne zmiany światopoglądowe wśród ludzi. Przepowiednie te bowiem stwierdzają, że "iskra wyjdzie z Polski" - cokolwiek ma to oznaczać. To właśnie dlatego w naszym kraju powszechnie kiedyś wierzono, że Polska będzie pełniła kluczową rolę w misji Drugiego Jezusa na Ziemi. (Np. patrz następujące słowa jakie wyrażają esencję jednej z tych przepowiedni "ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości" - powtórzone na stronie 29 książki: Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, "Dieta Optymalna", wydanie drugie, Prasa Śląska, Katowice 1997 rok.) Dopiero potem, jak Biblia pisze, Drugi Jezus uderzy w zastępy szatana ze wschodu na zachód ("Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego" - Ew. Mateusza 24:27). Biblia aż kilka razy z naciskiem zapowiada, że Drugi Jezus przybędzie skromnie i bez zapowiedzi, "jak złodziej". Jako przykład tych zapowiedzi patrz Apokalipsa Św. Jana 3:3 "Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie". To samo stwierdza Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej:", a także 2 list Piotra 3:10 "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański". Ponadto biblia ostrzega "Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie." (patrz Ew. Mateusza 24:44). Stąd poza kilkoma nielicznymi, jakich Bóg obdarzy zdolnością do wypatrzenia Jego wielkości jak zawsze przesłoniętej skromnością i zwykłością, o tym kim On naprawdę był ludzkość dowie się dopiero po Jego odejściu. Polskie przepowiednie stwierdzały też, że Drugi Jezus urodzi się jako zwykły człowiek (Syn Człowieczy), a nie jako Syn Boga, oraz że On sam nie będzie czynił cudów, chociaż liczne cuda będą miały miejsce w jego bliskości. Wszakże, musi On być rozpoznany przez ludzi po rodzaju dokonań i czynów jakie urzeczywistni na Ziemi, a nie po cudach jakie przecież mogą być fabrykowane przez wszystkich owych "fałszywych proroków" o których ostrzega nas Biblia. (Przykładowo patrz słowa z Biblii: "Gdyby wam wtedy kto powiedział, oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda aby o ile można zwieść wybranych." - Mt 24:23-24.) Ponadto misją Drugiego Jezusa na Ziemi wcale nie będzie odkupienie grzechów jakie ludzie już popełnili, lub jakie będą popełniali, a wskazanie i otwarcie dla ludzi nowej drogi do nieustannego samodoskonalenia się, tak aby każda osoba mogła zacząć swój marsz w poprawnym kierunku moralnego samo-zbawienia. Ta misja Drugiego Jezusa aby zainicjować samodoskonalenie i samozbawianie się tych ludzi którzy są już gotowi aby je podjąć, jest zresztą dosyć wyraźnie wyrażona w Biblii, gdzie wyjaśniają ją np. słowa (Hebr. 9:27-28): "A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują." Przepowiednie stwierdzają również, że Drugi Jezus podzieli Ziemię na dwie połowy. Wielu ludzi interpretuje tą przepowiednię całkowicie dosłownie, wierząc że w chwili zejścia Drugiego Jezusa na Ziemię, manifestacja jego boskich mocy będzie tak ogromna, że Ziemia dosłownie przepołowi się pod jego stopami. Jednak zgodnie z filozofią totalizmu, takie jawne zamanifestowanie boskiej potęgi wybiegałoby przeciwko "kanonowi niejednoznaczności" opisemu w podrozdziale B7.4 z monografii [8/2] "Totalizm". W takim przypadku ludzie nie mieliby więc innego wyjścia niż wykonywać dokładnie to co Drugi Jezus im nakaże. Z kolei ów brak innego wyjścia odebrałby im cały zasób wolnej woli. Dlatego ową przepowiednię o podziale Ziemi należy interpretować alegorycznie. Drugi Jezus wcale nie rozszczepi fizycznie planety Ziemia pod ludzkimi stopami, a podzieli filozoficznie ludzi zamieszkujących Ziemię na dwa przeciwstawne obozy: tych co wybiorą drogę wypełniania praw moralnych i mozolnego wspinania się ku doskonałości, oraz tych co wybierą drogę wygód, obchodzenia praw moralnych naokoło, oraz moralnego upadku. Zgodnie z przepowiedniami, Drugi Jezus całkowicie zmieni też na Ziemi szybkość upływu czasu oraz zrozumienie pojęcia czasu. W efekcie jego działalności, ten sam przedział czasu zaledwie jednego tygodnia dotychczas obejmującego odpowiednik dzisiejszych 7 dni, da się w przyszłości rozciągnąć technicznie, tak że obejmie on odpowiednik obecnych 8 dni. Ludzie nie bardzo wiedzieli jak dokładnie interpretować tą dziwną przepowiednię. Jak dotychczas tłumaczyli ją więc alegorycznie, zwykle jako zmiana kalendarza oraz nastanie nowej ery. Tymczasem podrozdział H9.1 i rozdział M z monografii [1/4] klarownie ujawniają, że jest to po prostu informacja o użyciu urządzenia zmieniającego szybkość upływu czasu, wyjaśniona prymitywnymi pojęciami dawnych ludzi. Zgodnie z nią, w efekcie przyjścia Drugiego Jezusa ludzkość po prostu nauczy się zmieniać szybkość upływu czasu. Czas stanie się wówczas jak guma - tj. będzie można go dowolnie rozciągnąć odpowiednim urządzeniem technicznym opisanym przykładowo na totaliztycznej stronie immortality_pl.htm. Obecny 7-dniowy tydzień da się więc wówczas tak rozciągnąć, że będzie on trwał przez odpowiednik dzisiejszych 8 dni. Prawdopodobnie też nieustające rozciąganie czasu o około 15%, tak że obecny tydzień zajmował będzie wówczas dzisiejsze 8 dni, da się też osiągnąć bez szkody dla ludzkiego zdrownia i bez żadnych niepożądanych następstw dla środowiska naturalnego na Ziemi. Dlatego jednym z licznych efektów działalności Drugiego Jezusa będzie zapewne, że w przyszłości nastanie zupełnie nowa era na Ziemi, podczas której czas będzie nieustannie wydłużany o owe 15%, zaś przyszły tydzień będzie trwał odpowiednik obecnych 8 dni. 
       Z przepowiednią na temat Drugiego Jezusa wiąże się też jeszcze jedna przepowiednia na temat Antychrysta. Drugi Jezus zostanie przysłany przez Boga aby usunąć z Ziemi Szatana i aby zapoczątkować nową erę dostatku i szczęśliwości jaka ma panować przez następne tysiąc lat. Jednak Szatan nie da się tak łatwo usunąć i na przybycie Jezusa zareaguje przysłaniem swego Antychrysta. Zadaniem Antychrysta będzie zniszczenie efektów działalności Drugiego Jezusa i wydłużenie panowania Szatana na Ziemi. Antychryst ma przybyć na Ziemię w jakiś czas po przybyciu Drugiego Jezusa. Z jego przybyciem, lub z jego osobą, ma się jakoś wiązać potrójna cyfra 6, np. może on przybyć w dniu 6 czerwca 2016 roku. Swoim wyglądem, zachowaniem, a także zewnętrznymi pozorami Antychryst ma mimikować oryginalnego Jezusa. Dlatego dawne polskie wierzenia stwierdzają że "Antychryst zamimikuje twarz Jezusa", oraz że "Antychryst podszywał się będzie pod Drugiego Jezusa". Po spektakularnym przybyciu w ogniach i grzmotach, Antychryst ma zrealizować wiele sztuczek, które naiwnym ludziskom będą wyglądały jak cuda i uzdrawianie realizowane przez oryginalnego Jezusa. Dlatego wielu ludzi da się zwieść przez owe sztuczki i podąży za Antychrystem czcząc go jak Boga. Jednak celem Antychrysta będzie jedynie zdobycie władzy politycznej, oraz następne czynienie zła i służenie Szatanowi. Poprzez oszustwa i zwodzenie zmontuje on ogromne imperium na Ziemi jakie rozciągnie się na niemal połowę naszej planety. W imperium tym będzie jednak rządził okrutnie i z żelazną ręką. Przykładowo zmusi swoich ludzi do chirurgicznego wszczepiania rodzaju mikroprocessora identyfikującego (tj. "znaku bestii"), bez jakiego nie będzie można zrealizować żadnego działania, nawet tak niepozornego jak kupienie chleba. Obywatele jego imperium wcale nie będą ani szczęśliwsi ani bezpieczniejsi niż przed jego przybyciem. Zapoczątkuje on też wiele wojen. Ostatnia bitwa tych wojen będzie posiadała jakiś związek z miejscowością Armageddon w Izraelu. Zgodnie z przepowiedniami Antychryst zostanie tam pokonany przez połączone siły reszty świata, który w owym czasie będzie już uznawał nauki prawdziwego Drugiego Jezusa. 
       Problem z czasowo zbliżonym przybyciem najpierw prawdziwego Drugiego Jezusa czyniącego dobro, a potem Antychrysta jaki będzie udawał Drugiego Jezusa jednak czynił zło, jest odróżnienie pomiędzy tymi dwoma. Zapewne dlatego czasy w jakich to nastąpi nazywane są czasami sądu. Ludzie zmuszeni będą bowiem do osądzenia za kim mają się opowiedzieć. Wielu da się zwieść i opowie się za Antychrystem. Tymczasem zgodnie z przepowiedniami różnice pomiędzy tymi dwoma są ogromne i powinny być oczywiste już na pierwszy rzut oka. Każdy z nich jest przecież przeciwieństwem tego drugiego. Antychryst służył będzie Szatanowi, Drugi Jezus służył będzie Bogu. Antychryst będzie starał się ukryć prawdę, Drugi Jezus będzie ją ujawniał. Antychryst będzie wszystko czynił spektakularnie, dla zadziwienia gawiedzi. Drugi Jezus będzie wszystko czynił skromnie, cicho i bez rozgłosu, "jak złodziej". Antychryst przejmie władzę polityczną nad ludźmi i będzie im przewodził fizycznie. Drugi Jezus będzie apelował do rozumu i sumienia ludzi, zaś przewodził jedynie duchowo. Antychryst będzie rozkazywał i domagał się ślepego posłuszeństwa. Drugi Jezus będzie wyjaśniał i przekonywał, jednak pozostawi każdemu wolną wolę i wybór. Antychryst będzie jedynie mówił o czynieniu dobra, jednak faktycznie będzie czynił zło. Tymczasem Drugi Jezus będzie nauczał jak czynić dobro oraz sam będzie czynił dobro. Antychryst będzie czynił publicznie liczne cuda i uzdrowienia, jednak nie pozostawi po sobie ucznia ani nie nauczy niczego innych ludzi. Drugi Jezus nie będzie czynił cudów (chociaż te będą miały miejsce w Jego pobliżu), jednak pozostawi po sobie wielu uczni i udostępni ludziom wystarczająco wiedzy aby zapoczątkować zupełnie nową erę na Ziemi. 
       Po poznaniu więc objawienia Dayaków na temat daty oficjalnego rozpoczęcia misji przez Drugiego Jezusa, sprawdziłem na wszelki wypadek starannie, czy ktokolwiek z Europy żył wśród nich w owym czasie. Jak się okazało, nie istniał taki Europejczyk. Nie był to najlepszy czas dla tego typu przedsięwzięć. Wszakże w owej części Borneo miejscowe władze pogłębiały swoją niechęć do Europejczyków, w odpowiedzi za zarzuty Europejczyków że wyniszczają one istotna dla naszej cywilizacji puszczę równikową. Ponadto obszar południowo-wschodniej Azji znajdował się właśnie w uścisku potężnego kryzysu finansowego (nazywanego wówczas kryzysem azjatyckim - "Asian Crisis"). Stąd poza przejezdnymi turystami, w całym Sarawaku czasowo przebywało jedynie kilku Europejczyków. Każdy z nich był jednak zajęty kompletowaniem jakiegoś pilnego kontraktu lub zawodu i nie miał czasu aby żyć wśród Dayaków. 
       Więcej na temat powyższej przepowiedni Dayaków podane jest w punktach #73 i #74 z rozdziału A4 w tomie 1 monografii [1/4], a także w punktach #73 i #74 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".
Antworten to top
#26
#G2. Nadprzyrodzone objawienie w Christchurch, Nowa Zelandia, o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku:
       W piątek, dnia 24 września 1999 roku, oglądałem w swoim mieszkaniu w Timaru wiadomości telewizyjne na pierwszym kanale TV New Zealand. Są one nadawane od godziny 18 do 19. Niespodziewanie zostałem zaszokowany jednym fragmentem tych wiadomości. Był to krótki, szyderczy raport, jaki wyśmiewał się z managera zarządu miasta Christchurch z Wyspy Południowej Nowej Zelandii (manager ten jest czymś w rodzaju "dyrektora miasta", czy "burmistrza"). Wydawał on bowiem całe miliony dolarów na upiększenie swego miasta na przybycie Drugiego Jezusa (w tym szyderczym raporcie, manager zarządu Christchurch wypunktowany był po imieniu). Raport ten koncentrował się na szyderstwie i wyśmiewaniu, niemal więc nie zawierał faktów. Sugerował on jednak, że zaistniało jakiś nadprzyrodzone zdarzenie, które ujawniło, że w 1999 roku miasto Christchurch uhonorowane zostanie wizytą Drugiego Jezusa, oraz że manager zarządu tego miasta przyjął to zdarzenie wystarczająco poważnie aby zainwestować miliony dolarów w przygotowanie Christchurch do owej specjalnej wizyty. Niestety niewiele danych zdołałem zapamiętać z owego krótkiego raportu (nie widziałem go ponownie, nie miałem więc już możności aby odświeżyć swoją pamięć, zweryfikować moje jego zrozumienie, czy nagrać go na taśmę). Wspominał on kilka obszarów Christchurch, jakie wybrane zostały do przebudowania i do upiększenia na przybycie Drugiego Jezusa. Z tego, co ciągle chodzi mi po głowie, prawdopodobnie w programie wspominane były m.in. centralny plac Christchurch, nazywany "Cathedral Square" (tj. Plac Katedralny), który - zgodnie z objawieniem, miał być punktem kulminacyjnym owych wizyt Drugiego Jezusa; główną drogę wjazdową do Christchurch od strony Timaru - zgodnie z owym objawieniem miała ona być drogą, przez którą Drugi Jezus wjedzie do Christchurch (do Christchurch prowadzą trzy główne drogi: z Timaru, z Wybrzeża Zachodniego, oraz z Kaikoura, plus kilka dalszych małych miejscowych dróg); oraz zakryty basen kąpielowy miasta, który miał być użyty, kiedy Drugi Jezus zdecyduje się dokonywać masowych chrztów. Natychmiast po usłyszeniu tej wiadomości rzuciłem się aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat gdzie i jak owo objawienie zostało dokonane, co dokładnie ono stwierdzało, itp. Ku swojemu rozczarowaniu, nie byłem w stanie znaleźć dalszych szczegółów upowszechnianych w oficjalny sposób. Wyglądało to tak, jakby owo religijne objawienie zaindukowało jedynie powszechną niewiarę, szyderstwa oraz wyśmiewanie, zaś żadne oficjalne źródło nie podjęło się obowiązku rzeczowego poinformowania ludzi, co właściwie się stało. Dla mnie osobiście takie zachowania zabrzmiały arogancko i niezapraszająco wobec Boga. Jedyna inna oficjalna publikacja jaka referowała do owej rewelacji, którą zdołałem odnaleźć, to bardzo krótki artykuł [25A4] "A gay old time in the capital". W dniu 30 września 1999 roku opublikowała ją na stronie 4 gazeta "The Timaru Herald" (Bank Street, Timaru, New Zealand). Artykuł ten ponownie nie zawierał żadnych szczegółów informacyjnych oraz ograniczał się do dodatkowego wyszydzania działań upiększających managera zarządu Christchurch (ponownie wytykając go palcem i nazywając po imieniu, tak aby nie było żadnej pomyłki o kogo chodzi) oraz do wykpienia jego sprawy obok sarkastycznych uwag na temat homoseksualistów. Na szczęście słowne rumory, jakie w owym czasie zaczęły się rozprzestrzeniać w Nowej Zelandii, nie były aż tak lakoniczne, chociaż były one nieprecyzyjne i pełne wzajemnych sprzeczności. Oczywiście, z powodu kompletnego braku oficjalnej i rzeczowej informacji, co naprawdę się stało, nie wiadomo, które części owych rumorów pokrywały się z prawdą, które zaś były jedynie spekulacjami. Zgodnie z owymi werbalnymi rumorami, jakie wówczas do mnie dotarły, zaistniało jakieś nadprzyrodzone objawienie w jednym z fundamentalistycznych kościołów w Christchurch. W cudowny sposób wielu ludzi z tego kościoła otrzymało odbierający im oddech przekaz, że Drugi Jezus odwiedzi Christchurch w 1999 roku, że punktem kulminacyjnym jego odwiedzin będzie centralny Plac Katadralny Christchurch, że przybędzie on do tego miasta główną drogą jaka wiedzie od strony Timaru, oraz że miasto to zostało specjalnie wybrane dla owego honoru i to aż z całego szeregu istotnych powodów. Ponieważ manager zarządu miasta był podobno jednym z licznych ludzi, którzy osobiście doświadczyli owego nadprzyrodzonego objawienia i nie miał najmniejszej wątpliwości co do jego autentyczności, zdecydował się nie szczędzić funduszy aby przygotować miasto do tak wyjątkowej okazji. Dlatego też wyłożył on Plac Katedralny pięknymi płytkami marmuro-podobnymi (patrz "Fot. #G1ab" poniżej) - tak aby Drugi Jezus miał piękny plac do przeprowadzenia publicznych nabożeństw, oraz przebudował on główną drogę od strony Timaru, przez którą Drugi Jezus miał wkroczyć do miasta. Ponadto z własnej inicjatywy zmodernizował on też miejski basen kryty - tak aby dostępne było dogodne miejsce do dokonywania masowych chrztów. Ja byłem tak ogromnie zainteresowany owym nadprzyrodzonym objawieniem, że w 1999 roku z jego powodu celowo wybrałem się z Timaru do Christchurch - i to aż cały szereg razy. Chciałem bowiem sprawdzić jak postępują owe prace upiększające, na jaką prowadzone są skalę, jakie są ich wyniki, a także porozmawiać z mieszkańcami Christchurch na temat czy jakiś nowy rozwój wypadków miał miejsce w tej sprawie - wszakże na oficjalną informację w tym zakresie nie było co liczyć, jako że publikatory w Nowej Zelandii zgodnie odmówiły informowania ludzi co się dzieje (podobnie jak kilka lat wcześniej, kiedy to publikatory te tak dały się zamanipulować, że nie chciały opublikować żadnego z moich opracowań). Faktycznie też odnotowałem, że marmuro-podobne płytki jakimi wyłożony został Plac Katedralny na przybycie Drugiego Jezusa, w mojej opinii wyglądały wspaniale. Z poprzednio typowo wschodniego, małomiasteczkowego wyglądu tego placu, przemieniły go w wielkomiejsce centrum o nowoczesnym, europejskim posmaku, jakie wprost zapierało oddech swoją elegancją, majestatem, rozmachem, otwartością i perspektywą - patrz "Fot. #G1a" poniżej. Również główna droga wjazdowa do Christchurch od strony Timaru została wydatnie udoskonalona. Niestety, wielkoskalowy rozmach prac upiększających, jaki początkowo obserwowałem na owej drodze podczas swych pierwszych wjazdów do Christchurch w 1999 roku, został na niej szybko zawężony - zapewne w wyniku owych szyderczych ataków nowozelandzkiej telewizji i prasy. W rezultacie, nawet po zakończeniu jej przebudowy i upiększania pod koniec 1999 roku, droga ta ciągle pozostawiała wiele do życzenia. Natomiast co się stało z miejskim basenem kąpielowym, tego nie jestem w stanie tutaj raportować, ponieważ nigdy do niego się nie wybrałem. Cały rok 1999 przeminął jednak cicho, zaś oczekiwany przez wszystkich ognisty spektakl oszałamiającego wjazdu Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpił. Z rozmów, jakie wówczas prowadzono na ten temat wynikało, że wszyscy spodziewali się ogromnie widowiskowego wydarzenia, pełnego ognia, grzmotów oraz innych manifestacji boskiej potęgi. Kiedy więc nic takiego nie nastąpiło, wielu ludzi okazało nie tylko wielki zawód i rozczarowanie, ale wręcz złość. Typową reakcją było, że sporo osób tylko pogłębiło swój sceptycyzm oraz gotowość do szyderstwa. Niemal nikt z kim rozmawiałem nie wyraził przypuszczenia, że Drugi Jezus mógł przybyć do Christchurch nie na spektakularny sposób jakiego wszyscy oczekiwali, a dokładnie tak jak Biblia to zapowiada, czyli skromnie i nieodnotowalnie "jak złodziej" (np. patrz Biblia, 2 Piotr 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański"). 
       Porównanie powyższych niezwykłych zdarzeń z treścią starych przepowiedni zdaje się sugerować, że w dzisiejszych czasach to właśnie miasto Christchurch zostało wybrane przez wszechświatowy intelekt na "Miasto Drugiego Jezusa". Wszakże miało w nim miejsce objawienie wyraźnie zapowiadające jego wizytę. Christchurch jest też jedynym miastem na świecie, które się upiększyło i przygotowało na to przybycie - chociaż jego mieszkańcy doznali potem zawodu, bo nie zobaczyli ognistego spektaklu, jakiego się spodziewali. Ponadto w języku angielskim nazwa "Christ-church" ma wymowne znacznie. Słowo "Christ" oznacza bowiem "Jezus Chrystus", zaś słowo "church" oznacza "kościół" albo "dom boży". Na dodatek do tego wszystkiego, położenie Christchurch jest zgodne ze starożytnymi przepowiedniami. Wszakże miasto to leży w najbardziej wschodnim kraju naszej planety, zaś każdy nowy dzień na Ziemi zaczyna się od niego. Christchurch jest też zlokalizowane w kraju chrześcijańskim, który jako pierwszy w świecie doświadczył wschodu słońca w nowym tysiącleciu. Będąc tak szczególnym miastem, Christchurch bez wątpienia spełnia obecnie jakąś symboliczną rolę, której być może jeszcze sobie nie uświadamiamy. Być może, że np. cokolwiek się w nim dzieje wyraża to symboliczną esencję podobnych zjawisk dla całej naszej planety! Ja osobiście wierzę, że Christchurch w dzisiejszych czasach jest tym czym Jeruzalem było około 2000 lat temu. 
       Szczególna rola którą Bóg wyznaczył dla Christchurch jest podkreślona w praktycznie wszystkich cechach tego miasta. Przykładowo, osoby wizytyjące Nową Zelandię i zwiedzające to miasto, natychmiast odnotują że Bóg uczynił Christchurch jedynym "miastem" Nowej Zelandii, jakie zostało celowo zaplanowane i celowo zbudowane jako miasto. Dowodem na tą wyjątkowość jego celowego planowania i zabudowy, jest że Christchurch jest jedynym miastem Nowej Zelandii które faktycznie posiada strukturę miasta, czyli plan zabudowy którego oparty został na centralnie położonym i celowo zaprojektowanym rynku. W Christchurch rynek ten jest zwany "Placem Katedralnym" ("Cathedral Square"). Stąd plan Christchurch jest charakterystyczny dla typowych miast Europy i świata których cała zabudowa oparta jest właśnie na ich rynkach. Tymczasem większość innych "miast" Nowej Zelandii jest oparta na długiej drodze wzdłuż której kiedyś podążały karawany poszukiwaczy złota lub sprzedawców bydła, zaś po bokach której podróżni zatrzymywali się na noc budując szałasy jakie z czasem poprzekształcały się w domy. Tylko niektóre miasta Nowej Zelandii powstawały na skrzyżowaniu aż dwóch takich dróg, przykładowo jak to ma miejsce w Invercargill lub w Dunedin, zaś owo skrzyżowanie z czasem bywało upiększane i przekształcane w rodzaj ciasnego jakby centrum miasta. Jednak faktycznie to poza Christchurch NIE ma już w Nowej Zelandii innego "miasta" które by posiadało celowo zaplanowany i rozległy "rynek" czy "plac centralny". (Przypomnę tutaj że zgodnie z angielską definicją przestrzeganą przez Nową Zelandię, "miastem jest tylko takie osiedle ludzkie, które posiada albo ponad 100000 mieszkańców, albo też własną katedrę". Do 2009 roku Nowa Zelandia posiadała tylko 6 miast, mianowicie - wyliczając od północy ku południu: Auckland, Hamilton, Wellington, Christchurch Dunedin i Invercargill. W 2009 roku do tego doszło 7-me miasto zwane Tauranga, którego ludność właśnie przekroczyła 100000 mieszkańców.) Christchurch zostało też obdarzone przez Boga wszelkimi innymi cechami "miast", takimi jak pobliskim naturalnym portem morskim, plażą, malowniczą rzeką, parkiem i muzeum z prawdziwego zdarzenia, oraz płaskim obszarem pod zabudowę ulic i domów sąsiadującym jednak z widokowymi górami. Nic dziwnego że to właśnie Christchurch zostało wyróżnione przez Boga, prawdopodobnie otrzymując zaszczyt sekretnego goszczenia Drugiego Jezusa w 1999 roku (chociaż pytanie pozostaje czy swymi późniejszymi reakcjami mieszkańcy Christchurch faktycznie aprobowali honor tego goszczenia - porównaj poniższy opis zdarzeń jakie nastąpiły potem, z treścią punktu #I3 niniejszej strony). 
       Muszę się tu jednak dodać, że po tym jak cały rok 1999 przeminął, zaś powszechnie oczekiwane spektakularne przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch nie nastąpiło, ja również przestałem się więcej interesować tą sprawą. Wprawdzie na tej samej wyspie co Christchurch ciągle przebywałem aż do 12 lutego 2001 roku, zniknął jednak powód dla jakiego tam się wybierałem w 1999 roku, tj. zakończyły się owe niezwykłe przygotowania do ognistego spektaklu. Później jeszcze kilkakrotnie przejeżdżałem zewnętrzną obwodnicą jaka przebiega naokoło jego przedmieść, a także korzystałem z jego lotniska, jakie położone jest tuż przed ową obwodnicą. Jednak po 1999 roku wszelkie moje przejazdy koło Christchurch nie wzbudziły już we mnie wystarczającej pokusy aby do niego wjechać i zobaczyć co dalej się dzieje z owymi marmurko-podobnymi płytkami Drugiego Jezusa jakimi wyłożono jego Cathedral Square. Obecnie bardzo żałuję, że zaniedbałem odwiedzić ponownie Christchurch już po 1999 roku, bowiem sprawa tych płytek wcale nie zakończyła się w 1999 roku, a posiadała swój dalszy ciąg w 2001 i w 2002 roku. Dla naukowej ścisłości ten dalszy ciąg zdarzeń także powinienem zaobserwować i być w stanie dokładnie raportować. 
       Ten dalszy ciąg losów marmurko-podobnych płytek, wzbudzony był jakimś intrygującym zjawiskiem, jakiego na razie nie rozumię, jednak, jakie czuję że powinienem badać - gdybym miał taką możliwość. Chodzi o to, że owo religijne umotywowanie renowacji głównych obszarów Christchurch, najwidoczniej bardzo przeszkadzało sporej liczbie ludzi nawet w dwa lata później, tj. na początku roku 2001. Ludzie ci wznowili bowiem wówczas swoje ataki na efekty owej renowacji i starali się je zniweczyć falą publicznej histerii. Dla przykładu, we wtorek, dnia 13 lutego 2001 roku, o godzinie 18:25, kanał 1 TVNZ wyemitował kolejną sarkastyczną nowinę zatytułowaną "Przeprojektowanie Placu w Christchurch" ("Redesigning Christchurch Square"). W wiadomościach tych zaatakowano ponownie nowo odrestaurowany Plac Katedralny, poprzez insynuowanie że po renowacji utracił on swój charakter i, że wywiera on złe wrażenie na turystach (warto odnotować, że tego typu zarzuty są zupełnie subiektywnie i można je wysunąć przeciwko każdemu możliwemu miejscu na Ziemi - zresztą ja wielokrotnie oglądałem ten plac w 1999 roku i wiem z całą pewnością, że renowacja dokonana została z wysokim smakiem i plac nieopisanie zyskał na elegancji). W mojej opinii za owymi atakami kryją się ludzcy kolaboranci mrocznych mocy, którzy nie byli w stanie zaakceptować religijnych motywacji za odrestaurowaniem centralnego placu w Christchurch, stąd którzy starali się wzbudzić rodzaj "artystycznej histerii", jaka spowodowałaby usunięcie owych "religijnie motywowanych płytek marmurowo-podobnych". (Moje doświadczenie z takimi ludźmi jest, że zgodnie ze "współczynnikiem zakłamania" wynoszącym 180 stopni, nigdy nie wyjaśnią oni otwarcie co naprawdę ich boli, stąd zawsze wymierzają oni swój atak na coś, o czym wiedzą, że jest to bardzo trudne do wybronienia.) Aczkolwiek na powierzchni może wyglądać, że wszystkie owe ataki mają jakieś materialne umotywowanie w rodzaju wyglądu Christchurch, faktycznie jeśli przeanalizuje się okoliczności w jakich są one realizowane, ich prawdziwym, chociaż dobrze ukrytym, powodem zdaje się być "histeria anty-Jezusowa". 
       We wtorek, 15 maja 2001 roku, o godzinie 18:25, wiadomości dziennika wieczornego nadawanego na pierwszym kanale TVNZ ponownie powróciły do rozjątrzania sprawy przebudowy centralnego "Placu Katedralnego" w Christchurch. Po kolejnej serii zaciekłych ataków na jego płytki, zaproponowany został kolejny plan przebudowy tego placu. Plan ten został tak sprytnie wymyślony, aby owe marmurowo-podobne płytki pozakładane na przybycie Drugiego Jezusa, zostały całkowicie przysypane ziemią na jakiej posadzone miały być kwiaty oraz pozasłaniane przez najróżniejsze nadbudówki. Telewizja pokazała najróżniejsze indywidua, których już sam tylko wygląd mówił wiele za siebie, jakie niemal histerycznie, czy fanatycznie, krytykowały wygląd tego placu i płytek. Jak widać, najróżniejsze negatywnie zaprogramowane indywidua, nie dadzą za wygraną, aż płytki zainstalowane dla uhonorowania zapowiadanej wizyty Drugiego Jezusa w Christchurch, zostaną w jakiś sposób zasłonięte przed wzrokiem ludzi, lub całkowicie zdarte z owego centralnego placu tego miasta. 
       Dla praw i mechanizmów moralnych całe miasta stanowią tzw. "intelekty grupowe" opisywane m.in. w punktach #B5 do #F4 strony o nazwie morals_pl.htm. oraz w punktach #B2 do #B4.4 strony o nazwie mozajski.htm. Z analiz losów takich intelektów wynika, że Bóg traktuje je jako odrębne istoty, "nagradzając" lub "karząc" je całe odpowiednio do moralności, filozofii, wierzeń, zachowań, itp., które one praktykują jako całość. Obserwując tamto narastanie "anty-Jezusowej histerii" w Christchurch, ja osobiście odnosiłem wrażenie że ów "intelekt grupowy" zapędza się w zachowania które mogą być wzięte za rodzaj "wojny z Bogiem". Wysoce interesujące staje się więc odnotowanie z przebiegu następnych wydarzeń, jak Bóg zareaguje na zachowania owego wojowniczego "intelektu grupowego". 
       Więcej informacji na temat objawienia i przepowiedni o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także na temat dalszych "nagonek" przeciwko owym "płytkom Jezusa", zawarte jest w punktach #84 i #94 z rozdziału W4 w tomie 18 monografii [1/5], a także w punktach #84 i #94 z podrozdziału L4 w tomie 8 z drugiego wydania monografii [8/2] "Totalizm".
* * *
       W latach 2010 do 2013 miasto Christchurch zostało uderzone seriami ponad 11 000 trzęsień ziemi. Najbardziej niszczecielskie z nich, mające miejsce w latach 2010 i 2011, opisane są w punktach #P5 do #P7 totaliztycznej strony o nazwie [b]quake_pl.htm oraz w punktach #C5 do #C6 "poszerzonej wersji" strony o nazwie [b]seismograph_pl.htm. [/b][/b]Pierwsze z tych niszczycielskich trzęsień ziemi miało miejsce w sobotę dnia 4 września 2010 roku - czyli (jak analiza dat zdaje się na to wskazywać) dokładnie w 11 rocznicę rozpoczęcia przez mieszkańców Christchurch publicznego szydzenia, prześladowania i usuwania z zajmowanego stanowiska, najpierw skierowanego na managera swego miasta właśnie za to że podjął on przygotowania miasta na przybycie Drugiego Jezusa, a potem przeradzającego się w rodzaj jakby "wojny z Bogiem". Drugie z owych niszczycielskich trzęsień ziemi miało miejsce w dniu 26 grudnia 2010 roku - czyli w celowo wyróżniającym się dniu 2x13 który Bóg najwyraźniej używa dla dania poszkodowanym społecznościom do zrozumienia że NIE aprobuje ich wierzeń i filozofii. (Po więcej dociekań, że wybór owej daty 26-tego wcale NIE wygląda przypadkowo, patrz punkt #D8 na stronie internetowej o nazwie day26_pl.htm oraz patrz punkty #B2 i #A2 na stronie seismograph_pl.htm.) Faktycznie to jedno z silniejszych trzęsień ziemi uderzyło nawet to miasto w dniu 13 czerwca 2011 roku (to ono m.in. dokończyło zniszczeń katedry anglikańskiej, fragment wejścia do której widoczny jest przy lewej krawędzi zdjęcia "a" z poniższego "Fot. #G1" - wyraźnie dokumentując w ten sposób symboliczną "wiadomość od Boga"). Z punktu widzenia wypracowania naszych metod obrony przed kataklizmami - w rodzaju metody obrony opisanej dokładnie w punktach #J1, #P5.1 i #C1 strony quake_pl.htm, zaś zgrubnie wyjaśnionej w punkcie #C5.1 strony seismograph_pl.htm, wysoce korzystnym może więc okazać się dociekanie, czy wszystkie te zbieżności w datach i w powiązaniach pomiędzy opisywanymi tu zdarzeniami są jedynie ciągami "zbiegów okoliczności" (jak typowo nazywaliby je "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni"), czy też są odpowiedzią Boga na to co wygląda jak "wojna z Bogiem" którą miasto Christchurch rozpoczęło jeszcze w 1999 roku. 

[Bild: 15_w02a.jpg] 
[Bild: 15_w02b.jpg]

Fot. #G1ab: Pokazano szczegóły centralnego placu katedralnego w Christchurch, Nowa Zelandia (lokalnie nazywanego "Square"). W 1999 roku plac ten został dokumentnie odrestaurowany i wyłożony eleganckimi, pięknymi, oraz drogimi "płytkami Jezusa" pokazanymi tutaj, aby przygotować go na przybycie Drugiego Jezusa do Christchurch. W rezultacie opisywanego tutaj nadprzyrodzonego objawienia wierzono bowiem, że po jawnym przybyciu do Christchurch w ogniu i błyskawicach, Drugi Jezus właśnie na owym placu odbędzie mszę świętą dla okolicznych mieszkańców. Na dodatek do owego "Square", tamtego roku na przybycie Jezusa przygotowano dużym nakładem kosztów ogromny kryty basen kąpielowy - w którym wierzono Drugi Jezus będzie dokonywał masowych chrztów, a także zmodernizowano i poszerzono główną drogę wjazdową od strony Timaru - po której wierzono Drugi Jezus wjedzie tryumfalnie do miasta. (Kliknij na wybrane zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.) 
       Niestety, większość ludzi NIE jest świadoma istnienia i działania tzw. "kanonu niejednoznaczności" opisywanego m.in. w punkcie #B9 strony internetowej god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu. Ponadto większość ludzi nie rozumie, że typową dla dzisiejszych czasów reakcją ateistycznych przedstawicieli władzy czujących się zagrożonymi czyjąś manifestacją nadprzyrodzoności, byłoby że Drugi Jezus też zostałby ukrzyżowany natychmiast po tym jak pozwoliłby się rozpoznać - co w sposób nieco humorystyczny wyjaśniłem w następnym punkcie #G3 niniejszej strony. Dlatego ludzie ci nie zdają sobie sprawy, że nawet gdyby Drugi Jezus miał do swojej dyspozycji moce Boga, ciągle i tak przestrzegałby owego "kanonu niejednoznaczności" - znaczy postępowałby skromnie i niewyróżniająco się (tak jak każdy inny człowiek). Dlatego jeśli Drugi Jezus faktycznie odwiedził Christchurch w 1999 roku, wówczas przybył tam dokładnie tak jak zapowiadała to nam Biblia - znaczy skromnie i nierozpoznany "jak złodziej" (patrz Bibia, Drugi List Św. Piotra Apostoła 3:10 - "Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański", albo Apokalipsa Św. Jana 16:15 "Oto przyjdę jak złodziej"). Z kolei jeśli w 1999 roku Drugi Jezus przybył do Christchurch "jak złodziej", wówczas za pośrednictwem mieszkańców Christchurch ponownie udzielił On ludzkości dokładnie tej samej lekcji, której 2000 lat wcześniej Jezus udzielił ludziom za pośrednictwem mieszkańców Izraela. (Jak wiadomo, Izraelici do dzisiaj oczekują na przybycie zapowiedzianego im Mesjasza, bowiem Jezusa którego Bóg im przysłał ponad 2000 lat temu, a którego ci ukrzyżowali zamiast uszanować, nadal uważają za zbyt skromnego i za zbyt "ludzkiego" aby mógł on być zapowiadanym wysłańcem Boga.) 
       Fot. #G1a(górne): Widok centralnego placu katedralnego z Christchurch w Nowej Zelandii, lokalnie zwanego "Square". Widoczne są "płytki Jezusa" którymi wyłożono ów plac. Widoczny jest też "skręt z liści marichuany" który potem zbudowano aby odwracać uwagę ludzi od owych sławnych "płytek Jezusa". Przy lewej krawędzi zdjęcia widoczny jest też fragment katedry w Christchurch przy wejściu do której miał być postawiony ołtarz z jakiego Drugi Jezus miał poprowadzić swoją mszę. Jeśli czytelniku kiedykolwiek przybędziesz do Christchurch, wykonaj sobie zdjęcie na owym "Square". Wszakże nie istnieje żadne inne miejsce na świecie które byłoby potwierdzone jawnym objawieniem doświadczonym przez wielu ludzi, że będzie ono odwiedzone przez Drugiego Jezusa. Praktycznie więc powyższy plac jest dzisiaj tym, czym 2000 lat temu była Jerozolima. Jego unikalność podkreśla też niezwykły fakt, że zrządzeniem Boga jest on jedynym prawdziwym centralnym placem (rynkiem) miasta jaki istnieje w całej Nowej Zelandii. Znaczy, w całej Nowej Zelandii nie ma już drugiego miasta które też miałoby swój centralny plac (rynek). 
       Fot. #G1b(dolne): Zbliżenie eleganckich, pięknych i drogich "płytek Jezusa" którymi wyłożony został rynek Christchurch aby być przygotowanym na przybycie Drugiego Jezusa do owego miasta. Płytek tych obecnie wielu mieszkańców Christchurch chciałoby się na siłę pozbyć ze swego miasta, jednak kosztowały one zbyt drogo aby je po prostu pozrywać i wyrzucić. Po więcej informacji na temat tych płytek i hałaśliwej propagandy prześladowczej jakim były one poddane - patrz punkty #84 i #94 z rozdziału W4 w tomie 18 monografii [1/5]
       Przepowiednia o przybyciu Drugiego Jezusa do Christchurch w 1999 roku, a także dalsze losy pokazanych powyżej płytek Jezusa, są również omawiane w podrozdziale L4 z tomu 8 w drugim wydaniu monografii [8/2] "Totalizm".
Antworten to top
#27
#G3. Wymowa "zmartwychwstałego" przez Boga w Nowej Zelandii tzw. "ptaka Jezusa" - który chodzi po powierzchni wzburzonego morza: 
Motto: "Warto badać konsekwencje reakcji na pozbawione odwetu postępowanie Jezusa, ponieważ ujawniają one regularności i powtórzenia w działaniu mechanizmów moralnych."
       Jeśli dobrze rozważyć sprawę, wówczas staje się oczywistym że mieszkańcy Christchurch nie zachęcali Drugiego Jezusa do ujawnienia swojego przybycia do ich miasta. (Na przekór że jego wysłanie do tego miasta w 1999 roku Bóg zapowiedział nadprzyrodzonym objawieniem - tak jak opisuje to punkt #G2 niniejszej strony.) Łatwo też przewidzieć jak zareagowaliby dzisiejsi ludzie, gdyby nagle ujawnił się wśród nich ktoś na tyle skromny iż "myłby on nogi" innych ludzi, jednak na tyle niezwykły iż już tylko swoim dotykiem uzdrawiałby nieuleczalnie chorych, zaś zdalnie zamieniałby wodę w wino i tworzyłby chleb oraz ryby jakby z niczego. Wszakże musimy pamiętać, że tylko sama nadprzyrodzona zapowiedź iż ów Drugi Jezus przybędzie do Christchurch spowodowała już całe te niezachęcające reakcje które opisałem w punkcie #G2 powyżej. Na dodatek, w świetle dzisiejszych praw ludzkich, niemal wszystkie wzorcowo-moralne działania które w Biblii przyporządkowane są Jezusowi, dziś są już nielegalne i karalne przez prawo - co zilustruję na przykładach w następnym paragrafie. Gdyby więc Drugi Jezus np. poszedł w ślady bibilijnego Jezusa i powtarzał jego wzorcowo-moralne działania, wówczas w najlepszym przypadku za to wszystko zostałby co najmniej wtrącony do więzienia - jeśli NIE publicznie zlinczowany. W przypadku zaś jego zlinczowania, dopilnowujący sprawiedliwości Bóg zmuszony byłby potem przez całe tysiąclecia przykładowo karać, prześladować i rozpraszać po świecie naród odpowiedzialny za to zlinczowanie (tak jak Bóg przez tysiąclecia czyni to z Żydami, którzy na siebie i na swoich potomków wzięli odpowiedzialność i karę za ukrzyżowanie bibilijnego Jezusa - patrz Biblia, "Ewangelia w/g św. Mateusza", werset 27:25: "Krew Jego na nas i na dzieci nasze"). Pamiętać wszakże musimy, że pokojowa i moralnie przykładowa misja Drugiego Jezusa NIE pozwalałaby mu użyć jego nadprzyrodzonych mocy dla wyciszania napastliwych wrogów, dla uniemożliwiania swego aresztu, czy dla uwalniania się z więzienia. Tymczasem wobec kogoś kto wygląda na słabego - ponieważ NIE niszczy tych którzy go prześladują, a jedynie "nastawia drugi policzek", niemoralni ludzie potrafią być upierdliwie napastliwi i złośliwi (co objawia się m.in. przez obecny rozkwit kultury po angielsku zwanej "bullying" czyli "maltretowanie słabszych" - np. patrz artykuł "Bullying second highest in world" - tj. "maltretowanie drugie najwyższe w świecie", ze strony A3 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie z poniedziałku (Monday), December 15, 2008, a także objawia się np. publikowanymi w internecie wysoce negatywnymi reakcjami agresywności na pojawienie się mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz wynikającej z owej teorii najmoralniejszej w świecie filozofii totalizmu). Stąd jedyną istotą która w takiej sytuacji miałaby szansę aby ujawnić swe nadprzyrodzone moce i ciągle uniknąć potem zostania zlinczowaną, byłby tylko ktoś kogo NIE dałoby się oskarżyć, aresztować, ani zamknąć w więzieniu - bowiem tym co by go oskarżali odbierałby mowę, tych co by go próbowali zniewolić porażałby piorunami, zaś w przypadku zostania zamkniętym w więzieniu zwyczajnie by sobie z niego wyszedł przenikając przez mury. Jednak tak postępująca nadprzyrodzona istota nosiłaby cechy Antychrysta opisanego na stronie o nazwie antichrist_pl.htm, a NIE cechy Drugiego Jezusa. 
       Przy dzisiejszym sformułowaniu ludzkich praw (które z upływem czasu stały się niemal dokładnie przeciwstawne do tego co zgodnie z Biblią Jezus rozgłaszał i czynił), niemal każde działanie które w Biblii przyporządkowane jest Jezusowi, dla dzisiejszych władz i ludzi wyglądałoby na nielegalne, na karalne przez prawo, na zagrażające czyimś interesom albo przywilejom, itd., itp. Gdyby więc ktoś aż tak niezwykły jak Drugi Jezus po przybyciu np. do Christchurch ujawnił się tamtejszym mieszkańcom, wówczas zapewne natychmiast zostałby oskarżony (i wtrącony do więzienia) za aż cały szereg "przestępstw" które rzekomo popełniłby przeciwko prawu, władzom, czyimś interesom, przywilejom, itp. Spróbujmy więc wymienić tutaj chociaż kilka przykładów znanych z Biblii działań Jezusa, które w dzisiejszych czasach okazałyby się nielegalne, karalne, drażliwe, itp. Aby zaś móc ujawnić prawdę bez jednoczesnego urażenia czyichkolwiek uczuć (wszakże "bez poznania prawdy NIE ma postępu" - po szczegóły patrz punkt #K1 na stronie o nazwie morals_pl.htm), spróbujmy sformułować podane tu przykłady w sposób nieco humorystyczny - podobnie jak humorystycznie sformułowany został cały niniejszy punkt, licząć tutaj że czytelnik wykaże wymagane poczucie humoru przy ich czytaniu. I tak słynne (a) stworzenie i rozdanie chleba tłumowi, w dzisiejszych czasach natychmiast stałoby się niezgodne z prawem i wystawiające stworzyciela na ukaranie co najmniej z aż kilku powodów. Wszakże chleb który by on stworzył NIE miałby wymaganej dokumentacji, że spełnia państwowe normy piekarnicze, że zawiera rządowo-nakazane składniki - tak jak wyjaśnia to punkt #E2 na stronie o nazwie cooking_pl.htm, że osoby zatrudnione przy jego wytworzeniu i rozdawaniu otrzymywały płace nie mniejsze od rządowo nakazanego minimum za godzinę pracy, że zapłacony został cały podatek wymagany od wytwórcy i dystrybutora produktów piekarniczych (w tym GST czyli VAT), że jego stworzyciel potrafił się wylegitymować dyplomem upoważniającym go do produkcji chleba i ma wymagane przez prawo doświadczenie do prowadzenia niezależnej produkcji piekarniczej, że stworzyciel i rozdający przeszli wymagane badania lekarskie i mają ważne zaświadczenia iż NIE są roznosicielami jakiejś groźnej choroby, itd., itp. Z kolei gdyby Drugi Jezus usiłował np. (b) stworzyć ryby i rozdać tłumowi ludzi, wówczas popadłby w jeszcze większe tarapaty legalne. Wszakże natychmiast zostałby wtedy oskarżony, że kłusowniczo wszedł on w posiadanie nielegalnie dużej liczby smacznych ryb, bez okazania się rządowo wydaną licencją zawodowego rybaka, że NIE wykupił on rządowych kwot na złowienie tychże ryb, że jego ryby są np. chronionego przez prawo gatunku i np. już zakazanej do łowienia wielkości, że sabotażuje on ekonomię kraju poprzez bankrutowanie sieci zaopatrzeniowej w ryby, itp., itd. Podobnie np. © cudowne zamienienie wody w wino wystawiłoby go na oskarżenia o nakłanianie nieletnich do alkoholizmu, o sabotażowanie winnic i produkcji wina, o łamanie monopolu alkoholowego, o prowadzenie działalności produkcyjnej bez wymaganej licencji, o unikanie płacenia podatków od swoich produktów i usług poprzez unikanie ich wyceny i zaniechanie pobierania VAT (w NZ zwanego GST), itd., itp. Z kolei jego np. (d) cudowne uzdrowienia zaidukowałyby oskarżenia o nielegalne praktykowanie medycyny bez uprzedniej rejestracji w rejestrze lekarzy oraz bez posiadania uznawanego urzędowo dyplomu lekarza, o eksperymentowanie na ludziach poprzez używanie naukowo nietestowanych lekarstw i metod leczenia, o dyskryminację i łamanie praw obywatelskich z powodu leczenia moralnych ludzi oraz odmawianie leczenia niemoralnych ludzi, itd., itp. Także np. zwykłe (e) publiczne nauczanie, msze i chrzty spowodowałyby oskarżenia o zakłócanie porządku publicznego, o organizowanie masówek bez uprzedniego złożenia podań o pozwolenia władz, o publiczne wygłaszanie czegoś co zaprzecza wierzeniom niektórych religii, przywilejom niektórych grup społecznych, twierdzeniom nauki, itp. Ponadto w swoich działaniach Drugi Jezus narażałby się na kary i prześladowania przykładowo z powodu (f) niepłacenia podatków i cen wynajęć oraz korzystania z publicznych miejsc dla swych prywatnych zgromadzeń, (g) niesubordynacji i podrywania autorytetu władz ponieważ czyniłby cuda jednak odmawiałby złożenia pisemnych wyjaśnień do władz i do ekspertów dlaczego to czego dokonuje wcale nie zagraża bezpieczeństwu ludności, (h) sprzeciwiania się wytycznym ministerstwa edukacji poprzez zawieranie religijnych wiadomości w swoim nauczaniu, (i) naruszania równouprawnienia poprzez otwarte nieaprobowanie homoseksualistów, (j) nakłaniania ludności do łamania "prawa przeciwklapsowego" (tego opisywanego w punkcie #B5.1 strony o nazwie will_pl.htm) poprzez nakłanianie rodziców, że dla dobra siebie i swoich dzieci powinni oni dyscyplinować swoje pociechy rózgą, (k) łamania "prawa prywatności" poprzez publiczne ujawnianie informacji na temat Boga Ojca, (l) łamanie "praw copyright" poprzez publiczne powtarzanie sformułowań z Biblii i z innych legalnie chronionych opracowań, itd., itp. Oczywiście, niezależnie od powyższych powodów narażania Drugiego Jezusa na oficjalne kary, należy też pomiętać, że jego pojawienie się w dzisiejszych czasach dostarczyłoby licznych powodów aby niemal każdy poczuł do niego żal i rozdrażnienie z aż całego szeregu najróżniejszych przyczyn zaindukowanych dzisiejszym brakiem moralności, unikaniem prawdy, istniejącymi zaślepieniami kulturowymi, podziałami, uprzedzeniami, zyskownością, trybem życia, itd., itp. (Z kolei ów żal i rozdrażnienie stałyby się z czasem źródłem nieprzewidywalnie wrogich reakcji tłumów.) Przykładowo, miejscowi obywatele i przedstawiciele władz mogliby go oskarżać o nielegalną emigrację ponieważ NIE mógłby się wylegitymować posiadaniem lokalnego obywatelstwa. Rodzima ludność miałaby też pretensję, że w jego roli i na jego pozycji Bóg zatrudnił jakiegoś tam emigranta z nieba, zamiast rodzimego mieszkańca tych ziem. Bez względu na to jakiej nie byłby on rasy, wszystkie inne rasy natychmiast zapewne oskarżyłyby go o rasizm i o tendencyjność. Sporo kobiet oskarżałoby go że demonstruje on "seksizm" oraz że popiera dominację mężczyzn, ponieważ NIE jest on kobietą. Mężczyźni nie mogliby znieść faktu, że na każdy temat wie on i potrafi nieporównanie więcej niż oni sami. Kapłani mieliby mu za złe, że nie wywodzi się z ich grona. Naukowcy nie mogliby mu podarować, że zaprzecza on ich twierdzeniom o nieistnieniu Boga, oraz że wytyka im błędy w myśleniu. Bogacze i chytrzy na pieniądze mieliby mu za złe, że potępia on żądzę nadmiernego bogactwa i daje osobisty przykład iż "ubóstwo udoskonala". Politycy nie mogliby przeboleć że ujawnia on prawdę i naucza faktycznej dbałości o innych ludzi - zamiast poprzestawania tylko na mówieniu o takiej dbałości o innych, jednak dbaniu tylko o własne interesy. Itd., itp. Jak z powyższego widać, gdyby Drugi Jezus faktycznie się ujawnił - tak jak zapowiedziało to cudowne objawienie opisane w punkcie #G2 tej strony, wówczas jego końcowy los wcale NIE byłby zasadniczo odmienny od końcowego losu bibilijnego Jezusa. 
       Ustalenie które wynika z powyższych przykładów (o celowo humorystycznym sformułowaniu) ujawnia iż niemal każde działanie które Biblia opisuje jako realizowane przez Jezusa, w dzisiejszych czasach byłoby nielegalne i karalne przez prawo, władze, a nawet przez samą ludność dla dobra której było ono podjęte. Jest przecież pewnym, że będąc synem Boga, Jezus dokonywał tylko tego co długoterminowo służyło dobru ludzi i co Bóg wymagał od niego aby pokazywał on to ludziom jako moralnie poprawny przykład do naśladowania. Wszakże, zgodnie z definicją przytoczną w punkcie #B5 strony o nazwie morals_pl.htm"w świecie rządzonym przez Boga, przez moralnośćnależy rozumieć poziom zgodności czyichś działań i zachowań w codziennym życiu, z wymaganiami jakie Bóg nakłada na tryb życia ludzi". Jeśli więc dzisiejsze prawa zakazują dokonywania tego co jest zgodne z nakazami i wymaganiami Boga, to oznacza że prawa te karami i siłą zmuszają ludzi aby postępowali "niemoralnie". Zamiast więc wzmacniać i popierać moralne postępowania ludzi, dzisiejsze prawa popierają niemoralność. Na przekór więc że dzisiaj uważamy się za znacznie bardziej "cywilizowanych" od ludzi którzy żyli na Ziemi około 2000 lat temu, faktycznie jednak wszyscy jesteśmy obecnie znacznie bardziej od nich niemoralni. Tą naszą szczytową w dotychczasowych dziejach Ziemi dzisiejszą niemoralność daje się zresztą łatwo odnotować po przeczytaniu choćby tylko nagłówków w dzisiejszych gazetach. Nic dziwnego że życie na Ziemi ostatnio stało się aż tak politowania godne, skoro my wszyscy tak usilnie działamy przeciwko boskim życzeniom. 
       Istnieje aż cały szereg następstw dla szokującego faktu, że w świetle stwierdzeń dzisiejszych praw i nawyków ludzkich wszystko co czynił bibilijny Jezus (a stąd i wszystko co zapewne czyniłby też Drugi Jezus - gdyby się nam ujawnił) byłoby nielegalne, karalne i przez niektórych ludzi uważane za wysoce obraźliwe oraz działające przeciwko ich przywilejom. Najważniejszym z tych następstw jest, że (i) w dzisiejszych niemoralnych czasach Drugi Jezus NIE mógłby ludziom ujawnić swojej obecności i działań na Ziemi, nawet jeśli Bóg już go nam przysłał i nawet jeśli skrycie już działa on wśród ludzi. Wszakże gdyby się ludziom ujawnił, wówczas zapewne szybko zostałby zlinczowany przez wzburzony motłoch - ponownie doświadczając podobnego losu jak bibilijny Jezus. Takie zaś jego zlinczowanie w dzisiejszych czasach NIE miałoby już uzasadnienia. Stąd Bóg zmuszony byłby na nie zareagować jakąś niesłychaną karą - np. zniszczeniem niemal całej ludzkości (jak w czasach bibilijnego potopu). Kolejnym z owych następstw jest, że (ii) jeśli Bóg zmuszony będzie wysłać na Ziemię jakiegoś "nauczyciela", ów Boski wysłannik będzie mógł nauczać ludzi tylko poprzez demonstrowanie następstw "odwrotności moralnego postępowania", czyli demonstrowanie następstw "szatańskości". Innymi słowy, w miarę jak moralność ludzkości się obniża, zbliża się też czas przyjścia na Ziemię nieopisanie szatańskiej istoty zapowiadanej nam pod nazwą "Antychrysta" - tak jak wyjaśnia to dokładniej odrębna strona o nazwie antichrist_pl.htm. Wszakże ów Antychryst też uczyłby ludzi moralności metodą tzw. "ofermy kompanijnej" z Polskiego wojska - tak jak opisuje to punkt #B7.2 na stronie o nazwie seismograph_pl.htm oraz punkt #C3.4 na stronie o nazwie morals_pl.htm. Tyle że zamiast nauczać moralności poprzez bycie samemu moralnym, Antychryst nauczałby ludzi moralności znacznie bardziej efektywnie poprzez naoczne demonstrowanie wszystkim dlaczego NIE wolno być niemoralnym oraz jakie są długoterminowe następstwa niemoralności. Jeszcze jednym następstwem faktu że w dzisiejszych czasach Drugi Jezus też zostałby zlinczowany wkrótce po tym kiedy by się ludziom ujawnił, jest że (iii)Bóg w jakiś sposób zmuszony jest dać ludziom znać iż NIE aprobuje obecnej sytuacji ani kierunku w którym ludzkość zdąża. Oczywiście, swoją dezaprobatę Bóg jest w stanie wyrażać na wiele odmiennych sposobów naraz. Jednym z owych sposobów jest bez wątpienia traktowanie ludzkości coraz bardziej nasilającymi się "kataklizmami" które zawsze dotykają owe najbardziej niemoralne społeczności i jednostki - tak jak opisuje to totaliztyczna strona o nazwie seismograph_pl.htm. Innym, symbolicznym chociaż wysoce wymownym sposobem Boga aby przysłać nam wiadomość iż NIE aprobuje on tego co się dzieje, było zapewne "zmartwychwstanie" w nieustannie burzących się morzach Nowej Zelandii niezwykłego "ptaka Jezusa" opisanego w następnym podpunkcie. Ptak ten okazuje się bowiem być posłańcem który przynosi nam raczej wymowną wiadomość.
Antworten to top
#28
#G3.1. Istnieje zdumiewająca zgodność przyczynowo-skutkowa pomiędzy obecnym przysłaniem "ptaka Jezusa" do wzburzonych mórz Nowej Zelandii, a uprzednim przysłaniem bibilijnego Jezusa do Izraela:        Bóg działa w tajemniczy sposób. Skoro więc mieszkańcy Christchurch (i Nowej Zelandii) nie zaakceptowali Drugiego Jezusa prawdopodobnie wysłanego do nich w 1999 roku, wygląda na to że Bóg "zmartwychwstał" w morzach Nowej Zelandii "ptaka Jezusa". Po angielsku ptak ten oficjalnie nazywa się "storm petrel". Przydomek "bird Jesus" czyli "ptak Jezus" jest tylko jego tzw. "nickname". Ptak Jezus chodzi po powierzchni morza - tak jak kiedyś czynił to bibilijny Jezus. Nieco dokładniejszy opis tego ptaka zawarty jest w punkcie #F4.1.3 totaliztycznej strony o nazwie stawczyk.htm. Na tym jednak "chodzeniu po wodzie" nadprzyrodzoność i niezwykłość tego ptaka wcale się NIE kończy. Wszakże oprócz tego (1) "chodzenia po powierzchni morza" - tak jak Jezus (wbrew stwierdzeniom oficjalnej nauki że takie chodzenie jest fizykalnie niemożliwe), ptak ten był również oficjalnie opisywany jako "wymarły" już przez ostatnie około 150 lat. Jego zbieżność z Jezusem potwierdza więc też fakt, że (2) Bóg "odwołał" tego ptaka z "wymarcia", czyli że, podobnie jak Jezus, ptak ten też "zmartwychwstał". Ponadto, (3), z ptakiem tym ciągle związane są liczne tajemnice. Przykładowo, jedynym miejscem na świecie gdzie go można spotkać, jest tzw. "Hauraki Gulf" koło Nowej Zelandii. Na przekór jednak że poszukują go tam dzisiątki dobrze płatnych naukowców dosponująch nowoczesnym sprzętem, satelitami, oraz znacznymi funduszami na badania, ciągle dotychczas NIE udało się im odkryć gdzie ptak ten zakłada swoje gniazda - po szczegóły patrz artykuł "In search of the elusive petrel" (tj. "w poszukiwaniu nieuchwytnego petrela") ze strony A20 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), January 14, 2012. Na dodatek, w ptaku tym rzuca się w oczy jego ścisły związek przyczynowo-skutkowy z losami Christchurch. Wszakże (4) Bóg przysłał owego ptaka w ogromnie wymownym dla Christchurch (i dla Nowej Zelandii) momencie czasowym (tj. zaraz po tym jak mieszkańcy Christchurch definitywnie odrzucili możliwość przybycia Drugiego Jezusa do ich miasta, co zapewne spowodowało że zmuszny był on odwiedzić ich miasto skrycie i anonimowo - tak jak złodziej). Na dodatek ów ptak (5) wcale NIE zjawił się w wodach jakiegoś wysoce istotnego kraju świata, np. Ameryki, Rosji, Chin, czy Japonii, a właśnie w małoznaczącej Nowej Zelandii (podobnie jak Jezus zamiast zjawić się w Rzymie, pojawił się w małoznaczącym wówczas Izraelu). Ponadto, (6), podobnie jak kiedyś bibilijny Jezus zjawił się w najbardziej na wschód wysuniętym kraju ówczesnego historycznie-znaczącego świata, dzisiaj "ptak Jezus" zjawił się też w najbardziej na wschód wysuniętym kraju obecnego świata - tj. w Nowej Zelandii (w której faktycznie zaczyna się każdy dzień przychodzący na naszą planetę). Na dodatek, (7) podobnie jak bibilijny Jezus chadzał i działał wśród wzburzonego świata ludzkiego, obecnie "ptak Jezus" symboliczne chadza w nieustannie burzących się falach tzw. "ryczącej 40-tki" oceanów z okolic Nowej Zelandii. Nie jest też przypadkowe, że (8) mieszkańcy Christchurch nie zaakceptowali możliwego przybycia Drugiego Jezusa - podobnie jak mieszkańcy strożytnego Izraela odrzucili przybycie bibilijnego Jezusa, że (9) miasto Christchurch już wkróce potem zapewne zaczęło ponosić konsekwencje tego odrzucenia - podobnie jak konsekwencje takie zdają się ponosić potomkowie starożytnych Izraelitów już przez tysiąclecia, oraz że (10) nie leży już w mocy mieszkańców Christchurch odrzucenie i zatrzymanie "drugiego przyjścia" tego ptaka (chociaż prawdopodobnie to oni swoimi reakcjami na nadprzyrodzone objawienie powstrzymali otwarte przybycie Drugiego Jezusa do ich miasta), a stąd że każdy może obecnie go oglądnąć i sam sprawdzić iż faktycznie ptak ten został "zmartwychwstany" i że faktycznie chodzi on po powierzchni morza. Oczywiście, dzisiejsi naukowcy, a także ateiści, prawdopodobnie albo zignorują albo też zdewaluują znaczenie wszystkich powyższych zbieżności - zapewne zajmując stanowisko że są to tylko czyste przypadki. W takiej jednak sytuacji warto byłoby ich zapytać, czy zdają sobie sprawę jak astronomicznie nieprawdopodobne jest aby dwa ciągi zupełnie od siebie niezależnych zdarzeń, tj. jedno o charakterze religijno-społecznym (tj. objawienie przybycia do Christchurch Drugiego Jezusa i następstwa wrogiej reakcji na owo objawienie), drugie zaś ornitologiczne (tj. "drugie przybycie ptaka Jezusa"), wykazywały ze sobą zgodność przyczynowo-skutkową w aż tylu odmiennych punktach! 

       Wszystko co Bóg czyni zawsze dokonuje on to w taki sposób aby nie odbierać tym nikomu tzw. "wolnej woli" - co wyjaśniam dokładniej np. w punkcie #C1 strony o nazwie tornado_pl.htm. Dlatego również kiedy Bóg przysłał do Nowej Zelandii owego "ptaka Jezusa", uczynił to w taki sposób aby swym postępowaniem ptak ów wypełniał wymogi tzw. "kanonu niejednoznaczności" szerzej opisywanego w punkcie #C2 strony o nazwie will_pl.htm. Dlatego na przekór iż ów "ptak Jezus" chodzi po powierzchni morza, ciągle czyni to w sposób jaki każdy może interpretować zgodnie z własnym światopoglądem. Przykładowo, rozkłada on skrzydła aby utrzymać równowagę na falującej wodzie - podobnie jak ludzie rozkładaliby ręce gdyby chodzili po rumowisku ogromnych głazów o pofałdowanych powierzchniach podobnych do powierzchni falującego morza. Stąd tzw. "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" (tj. reprezentanci tejże monopolistycznej oficjalnej nauki której filozoficznie błędne podejście "a posteriori" do badań opisane jest dokładniej w punkcie #C1 strony o nazwie telekinetyka.htm oraz w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm) mogą też twierdzić, że faktycznie to ptak ten wcale nie chodzi po wodzie, a zawisa ponad powierzchnią wody siłą bicia swoich skrzydeł. Wszakże NIE leży w możliwościach zwykłych ludzi sprawdzenie na ile nieprawdą jest takie twierdzenie oficjalnej nauki. (Warto tutaj też odnotować, że ów fakt iż oficjalna nauka już aż tak mocno oddaliła się od prawdy iż nawet NIE dopuszcza możliwości aby w świecie mogły istnieć nadprzyrodzone zjawiska, sam w sobie jest jednym z powodów dla których Bóg zmuszony jest popierać ujawnianie się prawdy poprzez celowe generowanie właśnie takich zjawisk.)
Antworten to top
#29
#G3.2. Przysłanie "ptaka Jezusa" w tak wymownych okolicznościach i czasach, symbolicznie przynosi nam zakodowaną "wiadomość" Boga:        Kiedykolwiek Bóg coś czyni, zawsze ma w tym nadrzędny cel. Zgodnie też z punktem #B2 strony o nazwie will_pl.htm cel ten zawsze też służy jakoś "przysparzaniu wiedzy". W przypadku "ptaka Jezusa", niezależnie od tego jak ktoś by NIE zinterpretował samą zasadę na jakiej ów ptak chodzi po powierzchni morza, ciągle NIE daje się zaprzeczyć że samo jego "zmartwychwstanie" na morzach Nowej Zelandii właśnie w tym czasie i właśnie w opisanych powyżej okolicznościach przynosi w sobie wymowną wiadomość od Boga. Istnienie tej wiadomości jest aż tak oczywiste, że trzeba być ślepym na wymowę symbolizmów aby jej NIE odnotować. Tyle że treść tej wiadomości dla wielu okazałaby się zbyt drażliwa i niechciana aby choćby tylko rozważyli jej istnienie, NIE wspominając już o zaakceptowaniu tego co ona stwierdza. Pozostawiam więc do uznania czytelnika dopowiedzenie sobie co wiadomość ta stwierdza. 

       W tym miejscu warto też wspomnieć, że jakieś związki z ptakiem Jezusa zapewne wykazują też zdarzenia opisywane w punktach od #P5 do #P7 strony o nazwie quake_pl.htm.
Antworten to top
#30
Część #H: "Ludzie sami sprowadzą na siebie taką zagładę i wyludnienie, że potem człowiek z radości będzie całował ziemię w miejscu gdzie zobaczy ślady innego człowieka":
       Odnotuj, że ponieważ jestem w pełni świadomy poprawności przepowiedni o właśnie nadchodzącej na ludzkość samozagładzie, oraz ponieważ wielokrotnie już identyfikowałem i analizowałem coraz to inny empiryczny materiał dowodowy, jaki potwierdza już niedalekie nadejście tej zagłady gdzieś w latach 2030-tych, ja czynię obecnie wszystko co w mojej mocy, abyśmy razem mogli zacząć upraszać Boga albo o całkowite zwolnienie ludzkości od przykrości jej doświadczenia, albo też chociaż o załagodzenia jej surowości i skrócenie długość jej trwania. W miarę więc swych skromnych możliwości, w ramach umożliwienia tego wspólnego upraszania Boga, ja sam już obecnie czynię co następuje: 
       (A) Propaguję jak mogę poniżej na tej stronie, a także w opisach ze stron o pokrewnej do niej tematyce, informacje o nadchodzeniu i o powodach tej zagłady (np. patrz punkt #B3 ze strony o nazwie portfolio_pl.htm, punkty #T1 do #T8 ze strony solar_pl.htm, punkt #C4.7 ze strony morals_pl.htm, punkt #K1 ze strony tapanui_pl.htm, punkt #B2 ze strony humanity_pl.htm, itp.). Wszakże znając te powody, inni moi bliźni mają teraz możność aby unikać ich mnożenia i pogłębiania, a stąd mają i możność uniknięcia lub pomniejszenia powodów dla nadejścia samej zagłady. 
       (B) Ponadto w darmowym filmie z YouTube o tytule "Dr Jan Pająk portfolio" (tym wspomnianym w punkcie #K7 niniejszej strony, zaś opisanym dokładnie na stronie portfolio_pl.htm), staram się aby oglądający zostali wizualnie ostrzeżeni o fakcie i o prawdopodobnej dacie nadejścia tej zagłady. 
       © W swych publikacjach wskazuję też konkretne sposoby jak zagłady tej można uniknąć, lub uchronić przed nią obszar swego zamieszkania (np. patrz punkt #C6 ze strony telekinetyka.htm, punkt #A3 ze strony humanity_pl.htm, punkt #I1 ze strony quake_pl.htm, punkt #A1 strony pajak_dla_prezydentury_2020.htm, punkt #C2 strony pajak_na_prezydenta_2020.htm, oraz patrz kilka jeszcze innych konkretnych zaleceń z moich stron i opracowań). 
       (D) Aktywnie sam wystawiałem (proponowałem) swoją kandydaturę w wyborach do władz państwowych, aby w przypadku zostania wybranym uczynić wszystko co w mojej mocy aby zagładę ową anulować, pomniejszyć, lub choć dopomóc swemu narodowi w jej przetrwaniu (np. patrz strony pajak_do_sejmu_2014.htmpajak_na_prezydenta_2015.htm i pajak_dla_prezydentury_2020.htm). 
       (E) Popieram jak tylko potrafię i jak tylko leży to w moich skromnych możliwościach (np. dobrym słowem, referowaniem, udostępnianiem, itp.) wszystkie osoby o jakich się dowiaduję, że w jakikolwiek sposób propagują one po świecie idee moralności, wiary w Boga, modlitwy, pokoju, prawdy, itp., a w ten sposób jakie dokładają swoją własną cegiełkę do wspólnego wysiłku zapobiegania i opóźniania nadejścia tej zagłady. 
       (F) Na dodatek zaś do tego wszystkiego, modlę się do Boga aby zwolnił ludzkość od cierpień doświadczenia tej zagłady. Apeluję też do czytelników aby przyłączyli się do tych moich modlitw. Wszakże jeśli wystarczająco wielu z nas zacznie modlić się do Boga o użycie Jego nadprzyrodzonych mocy, aby owa zagłada NIE nadeszła, lub chociaż została pomniejszona, a jednocześnie grupowo lub indywidualnie zademonstruje Bogu jakieś jednoznaczne działania - które potwierdzą iż drastycznie zmieniło się nasze postępowania na pedantycznie moralne (np. zademonstruje się to w sposób jaki opisałem w punktach #A1 do #A4 ze swej strony internetowej o nazwie partia_totalizmu.htm oraz we wpisach #320 i #320E do blogów totalizmu), wówczas dobry Bóg zapewne wysłucha naszych próśb - tak jak Biblia opisuje, że Bóg uczynił to dla mieszkańców miasta Niniwa (patrz wersety 10:5-19 z bibilijnej "Księgi Izajasza", 3:4-10 z "Księgi Jonasza") zaraz po tym jak władca i mieszkańcy owego miasta wyraźnie zademonstrowali Bogu, że drastycznie pozmieniali swoje postępowania na bardziej moralne i zgodne z wymaganiami Boga. 
       Na przekór też bycia świadomym, że moje wysiłki aby zagłada ta została odwołana, pomniejszona lub skrócona, spowodują iż w typowo ludzko-ułomny sposób ewentualny brak jej nadejścia, lub jej załagodzony przebieg, owym licznym przeciwnikom, którzy bez wytchnienia zaciekle atakują wyniki moich badań, dostarczą dodatkowej amunicji aby potem krzykliwie oskarżać mnie o mylenie się we wszystkim co piszę i o błędy w rozumowaniu, ciągle wolę aby ignoranckie osoby w przyszłości mogły wysuwać przeciwko mnie takie oskarżenia, niż aby ludzkość musiała doświadczać tego co przepowiednie i rozwój obecnej sytuacji w świecie zapowiada, iż faktycznie ludzkość bezrozumnie sama to na siebie sprowadza. 
       Co jednak mnie najbardziej dziwi, to że chociaż praktycznie każda osoba ma jakąś możność i sposób aby mi dopomóc, lub aby chociaż wesprzeć moje modlitwy swymi własnymi, oprócz zaledwie garstki indywidualnych osób, o których wiem, że faktycznie pomagają mi w tych moich wysiłkach oddalenia owej zagłady, reszta ludzi wcale NIE włącza się do tej pomocy, a jedynie nadal mnoży to co jest powodem jej nadchodzenia, zaś swą pasywnością, uporem i ślepotą powoduje aby owa zagłada i ich własny los musiały jednak ulec dopełnieniu.
Antworten to top



Gehe zu:


Benutzer, die gerade dieses Thema anschauen: 1 Gast/Gäste